Przeskocz do treści

pierwotna wersja tytułu: Usłyszałem w Radiu TOK FM

Marcin S. Wilga

uwaga administratora strony: artykuł pochodzi z archiwum Marcina; napisany został na początku XXI w. i nie był nigdzie publikowany; ujrzał światło dzienne po wielu latach, bo Borsuki czasami robią porządki. 🙂

W Radiu Tok FM usłyszałem, że "zdrowie jest wartością społeczną". W uzasadnieniu tej tezy znalazła się także i taka myśl: "zdrowe społeczeństwo, to mniejsze obciążenie finansowe dla państwa". Wymieniono też i inne towarzyszące tej tezie hasła: szczęście ludzkie, zadowolenie, satysfakcja z życia itd. Zatem zdrowie powinno należeć do priorytetów, którymi zajmuje się nowoczesne, demokratyczne państwo.

Naukowcy od dawna badają m. in. długowieczność społeczeństwa polskiego i porównują ją z długowiecznością społeczeństw Europy Zachodniej. Okazuje się, że Polacy żyją średnio o 8 lat krócej niż mieszkańcy tamtego regionu. Co jest tego powodem, to pytanie, które nurtuje specjalistów opieki zdrowotnej, psychologów i socjologów. W badaniach wymienia się kilka czynników: złe odżywianie ("zły" cholesterol = ryzyko choroby wieńcowej, zabójcze rodniki = ryzyko miażdżycy), niższy poziom opieki zdrowotnej, zanieczyszczenie i zniszczenie środowiska itp. Badania te wykazały, że wymienione czynniki jedynie w ok. 20% wpływają na naszą kondycję zdrowotną, co przekłada się w takim samym stopniu na przeciętną długość życia (dane te pochodzą z British Medical Journal). Prawdopodobnie znacznie większą rolę odgrywa styl życia, warunki psychospołeczne oraz dieta i palenie tytoniu. Tytoń od dekady przestał być reklamowany, a w miejscach publicznych zabrania się jego palenie. Panuje moda na zdrowsze posiłki, powszechne jest promowanie potraw z warzyw i owoców. Pozostaje zatem problem zdrowego stylu życia. Zajmujący się tym specjaliści wskazują na negatywne zjawiska mobbingu, stalkingu i ogólnie stresu. Przy czym stres na niskim poziomie może działać pozytywnie, gorzej jeśli jego nadmiar powoduje problemy natury zdrowia psychicznego. Gdańsk i Pomorze Gdańskie przodują w kraju jeśli chodzi o choroby psychiczne ( Moritz 2012).

Badania wykazały, że panaceum na ów stres może być szeroko rozumiana rekreacja w środowisku przyrodniczym (spacery, fotografowanie przyrody, malowanie krajobrazów, zbieranie grzybów itp.) oraz uprawianie sportu: biegi, biegi na orientację, kolarstwo itd. Wspaniałym terenem do uprawiania tych dyscyplin sportowych jest obszar lasu, gdzie powietrze jest mniej zanieczyszczone w porównaniu z obszarem miasta. Przebywanie w lesie stanowi także swoistą formę uprawiania kultury (tak, jak chodzenie do teatru i odwiedzanie muzeów), a świadome poznawanie ojczystej przyrody jest przejawem patriotyzmu.

W Gdańsku takim doskonałym plenerem dla artystów oraz miejscem rekreacji i uprawiania sportu były Lasy Oliwskie. Niestety, zwłaszcza po utworzeniu w 1995 r. Kompleksu Promocyjnego Lasów Oliwsko-Darżlubskich teren ten powoli zaczął tracić swoje walory dla wspomnianych form odpoczynku. Było to następstwo intensywnej wycinki drzewostanów w wyniku podniesienia etatu rębnego oraz obniżenia wieku rębności, wprowadzonych przez Nadleśnictwo Gdańsk. Wycince drzewostanów towarzyszyło niszczenie leśnych duktów i ścieżek dydaktycznych (i naprawianie ich przy pomocy śmieci, gruzu itp.) oraz zapoczątkowanie procesów erozyjnych na zboczach oliwskich dolin polodowcowych. Zjawisko to opisali w krytycznych artykułach i listach mieszkańcy Gdańska, Kazimierz Danowski (1987), Lech Dubowik (1999), Maciej Jagodziński (2004) i inni.

Przed laty na obszarze TPK osuszano leśne torfowiska i inne mokradła. Spowodowało to pewien deficyt wody. Obecnie, dla zahamowania tego niekorzystnego zjawiska, wprowadza się tzw. małą retencję, przywraca dawne tereny zalewowe potoków itp. Warto zauważyć, że w 2001 r. podczas powodzi obszar Oliwy ocalał od zalania. Inaczej było we Wrzeszczu i śródmieściu Gdańska. Należy to tłumaczyć faktem wylesienia części strefy krawędziowej Wysoczyzny Gdańskiej w zalanych rejonach i zabudowaniu jej osiedlami mieszkaniowymi. Oliwa dzięki obecności obszaru zalesionego, który pochłonął znaczną część wód opadowych, nie została podtopiona. Nie powinno to dziwić, bowiem dane dotyczące erozji wodnej różnych obszarów, wskazują na lasy jako miejsca o najwyższym stopniu retencyjności, i tym samym najmniejszej erozji wodnej; najmniejszą retencyjność wykazują obszary miejskie – za mało zieleni, za dużo betonu. Jednak wspomniane lasy muszą być w miarę naturalne: o nie wydeptanej przez ludzi ściółce, braku zaczątków erozji na zboczach, zawierające starodrzewy i liczny leżący posusz, bogatą florę runa oraz mnogość organizmów epifitycznych (mchy na pniach drzew, nadrzewne porosty) itp. Niestety, tych wszystkich wymogów obecnie Lasy Oliwskie już nie spełniają. A intensywna wycinka może spowodować, że kolejna powódź wskutek wystąpienia opadów nawalnych nie ominie także Oliwy.

Innym mankamentem wprowadzenia intensywnej gospodarki leśnej jest proces tzw. wulgaryzacji gatunków roślin, grzybów i zwierząt. Bowiem gospodarka ta wg prof. dr. hab. Jacka Herbicha z Uniwersytetu Gdańskiego "niedostatecznie uwzględnia ochronę przyrody, prowadząc do zaniku rzadkich oraz przyrodniczo cennych zbiorowisk, a także stanowisk roślin, zwierząt i grzybów, ubożenia oraz zniekształcania flory i fauny" (Przewoźniak 2001). Warto pamiętać, że obszar Lasów Oliwskich, położony w strefie krawędziowej Wysoczyzny Gdańskiej, posiada unikatową w skali świata budowę geomorfologiczną (peryglacjalny bad land). Polodowcowe doliny są płaskodenne i mają strome zbocza, co jest następstwem panowania wiecznej zmarzliny w okresie ustępowania lądolodu skandynawskiego już od ok. 13,5 tys. lat temu. Bogata rzeźba terenu sprzyja powstawaniu przeróżnych mikrosiedlisk o odmiennych warunkach topoklimatycznych, co skutkuje dużą różnorodnością biologiczną, sukcesywnie redukowaną przez obecną gospodarkę leśną. Na obszarze Lasów Oliwskich spotykamy jeszcze szereg gatunków rzadkich, pod ochroną prawną, mających charakter organizmów o górsko-podgórskim typie zasięgu. Wiele z nich reprezentuje gatunki wpisane na czerwoną listę roślin i grzybów Polski oraz Pomorza Gdańskiego (m.in. Wojewoda i Ławrynowicz 2006, Markowski i Buliński 2004).

Autora szczególnie interesuje ekologia grzybów wielkoowocnikowych regionu gdańskiego, stąd przy okazji zajął się problematyką ochrony tych organizmów. Otóż badania macromycetes wykazały obecność 738 gatunków w Lasach Oliwskich (grudzień 2014 r., Wilga i Wantoch-Rekowski 1995-2014)1. Dla porównania w Parku Narodowym Bory Tucholskie odnotowano nieco ponad 400 gatunków, podobnie w Słowińskim Parku Narodowym. W Dolinie Zielonej, w której przeprowadzono w 2014 r. intensywny wyrąb, znaleziono 204 gatunki macromycetes (Wilga 2004). W sąsiedniej dolinie – Samborowie w latach 90. odnaleziono 154 gatunki (Wilga i in. 1998); obecnie liczba ta jest co najmniej dwa razy większa. Tak duża różnorodność gatunkowa mykobioty w obu dolinach została zauważona przez autorów opracowania pt. "Studia przyrodniczo-krajobrazowe województwa pomorskiego", którzy proponowali utworzenie w tym miejscu rezerwatu przyrody (Czochański i Kistowski (red.) 2006). Niestety, pomysł ten nie doczekał się realizacji, podobnie jak postulat utworzenia rezerwatu przyrody w Dolinie Radości. Co więcej, proponowany do ochrony fragment cennej buczyny został doszczętnie ogołocony z okazów starych, dziuplastych, pozytywnie wpływających na różnorodność biologiczną Doliny Radości; zniszczona podczas zrębu i transportu droga – ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna, nie została naprawiona do tej pory.

Śledząc negatywne zjawiska, mające miejsce w Lasach Oliwskich, warto ocenić poziom i skuteczność ochrony tamtejszego środowiska przyrodniczego. Otóż instytucja powołana do sprawowania przyrodniczej pieczy nad Trójmiejskim Parkiem Krajobrazowym została obecnie odsunięta od tego zadania. Przy tworzeniu kolejnych planów urządzania lasów nie uwzględniono postulatów i uwag wnoszonych przez tę instytucję. Myślę o zarządzie TPK. Gorzej, że instytucja ta straciła samodzielność i została podporządkowana dyrekcji Parków Krajobrazowych w Słupsku (sprzyja to nie ochronie przyrody, lecz rozrostowi biurokracji). Co więcej, społeczne inicjatywy pracowników tej instytucji w latach 90. zostały oprotestowane przez byłego wojewódzkiego konserwatora przyrody. Zostało to skrytykowane przez profesora dr. hab. Wiesława Fałtynowicza, byłego kierownika Katedry Ekologii Roślin i Ochrony Przyrody, w liście do Gazety Morskiej (19 maja 1998 r.). Profesor pisze: (...) Od kilku lat obserwuję na gruncie zawodowym, z dużą satysfakcją pracę kilku osób z Zarządu Parków Krajobrazowych z formalnie nie istniejącej Pracowni Naukowej. Jestem pełen podziwu, że w tak trudnych warunkach, w jakich pracują, przy kłopotach finansowych i organizacyjnych, robią oni tak dużo dla ochrony i dokumentacji przyrody naszego regionu. Ich zapał do pracy i bezkompromisowość są godne naśladowania. Tymczasem jeden z nich (...) p. Sławomir Zieliński dostał od dyrektora Zarządu naganę. Jest to i zaskakujące, i oburzające. A przede wszystkim jest to kolejny przykład obecności ludzi zdecydowanie niekompetentnych na stanowiskach kierowniczych w instytucjach zajmujących się ochroną przyrody" (Fałtynowicz 1998)2.

Otóż deklaracje różnych lokalnych instytucji, że chronią przyrodę, nie mają sensu, bo zanim zacznie się coś chronić, tj. opracuje plan ochrony, trzeba przeprowadzić szczegółowe badania ekofizjograficzne (lekarz zanim zacznie nas leczyć musi postawić właściwą diagnozę, a nie odwrotnie). Wobec tego najpierw trzeba dowiedzieć się co należy ochronić, a potem jak to zrobić w oparciu o przyrodniczą wiedzę i przepisy prawne. A tego się powszechnie nie czyni, z wyjątkiem wybranych rezerwatów przyrody Pomorza Gdańskiego. Zatem deklaracje Nadleśnictwa Gdańsk w temacie ochrony przyrody, sprowadzają się prawie wyłącznie do ochrony drzewostanów, czyli przyszłego surowca drzewnego. Ochrona innych komponentów przyrody TPK nie przynosi zysku ekonomicznego, choć stanowi nakaz wg wielu aktów prawnych, chociażby Ustawy o Ochronie Przyrody, w części poświęconej parkom krajobrazowym. Ogólna myśl zawarta w tych dokumentach głosi, że podczas wykonywania zabiegów techniczno-leśnych w ramach gospodarki leśnej, należy uwzględnić ochronę przyrody. Jak dotąd jest to "wołanie na puszczy".

Marcin S. Wilga – "Borsuk"

Bibliografia

Czochański J., Kistowski M. (red.) 2006. Studia przyrodniczo-krajobrazowe województwa pomorskiego. Pomorskie Studia Regionalne, Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego, Gdańsk.

Moritz K. 2012. Srebrzysko urządza się na nowo. Portal Trójmiasto, 7 lutego.

Przewoźniak M. (red.) 2001. Materiały do monografii przyrodniczej Regionu Gdańskiego. Trójmiejski Park Krajobrazowy. Tom 6. Przyroda-Kultura-Krajobraz. Wyd. Gdańskie, Gdańsk.

Danowski K. 1987. Był las. Gwiazda Morza nr 10. Wyd. Archidiecezji Gdańskiej, Gdańsk.

Dubowik L. 1999. Nie wycinać w parku. [W:] 30 Dni – listy, nr 10(12).

Fałtynowicz W. 1998. Jestem zbulwersowany. [W:] Gazeta Morska, 19.05.1998 – listy.

Markowski R., Buliński M. 2004. Ginące i zagrożone rośliny naczyniowe Pomorza Gdańskiego. Endangered and threatened vascular plants of Gdańskie Pomerania. Acta Bot. Cassub. Monographiae, Gdańsk-Poznań.

Wilga M.S. , Fałtynowicz W., Buliński M. 1998. Ścieżki przyrodniczo-dydaktyczne w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. Dolina Samborowo. Wyd. Gdańskie, Gdańsk.

Wilga M. S. 2004. Grzyby wielkoowocnikowe (macromycetes) Doliny Zielonej (Lasy Oliwskie). The report on macromycetes in Zielona Valley (Oliwskie Forests). Przegl. Przyr. 15 (3-4): 3-18.

Wilga M.S., Wantoch-Rekowski M. (1995-2014). Grzyby wielkoowocnikowe (macromycetes) w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym, maszynopis.

Wojewoda W., Ławrynowicz M. 2006. Red list of the Macrofungi in Poland. Czerwona lista grzybów wielkoowocnikowych w Polsce. [W:] MIREK Z., ZARZYCKI K., WOJEWODA W., SZELĄG Z. (red.). Red list of plants and fungi in Poland. Czerwona lista roślin i grzybów Polski. W. Szafer Institute of Botany, Polish Academy of Sciences, Kraków: 53-70.

Jagodziński M. 2004. Lasy Oliwskie lasami eksploatacyjnymi czy ochronnymi? Mat. skierowany do lokalnej prasy w Gdańsku.

1 Obecnie liczba ta wynosi 820 gatunków

2 Następnie pod pretekstem reorganizacji Zarządu osoba ta została pozbawiona pracy w tej instytucji. Z osobistych kontaktów ze Sławomirem Zielińskim dowiedziałem się, że obronił z wyróżnieniem rozprawę doktorską i pracował w hurtowni leków jako magazynier. Obecnie prowadzi prywatną firmę budowlaną. W ten brutalny i bezmyślny sposób pozbywamy się mądrych i kompetentnych ludzi z sektora ochrony ojczystej przyrody – bulwersujące i przerażające.

Zarząd Parków Krajobrazowych w Gdańsku, ul. Polanki 51 - lata 90. ubiegłego wieku. W głębi pomieszczenia widać podstawę mikroskopu stereoskopowego. fot. S. Zieliński

Sławomir Zieliński

Nosiłem się ze złożeniem tego pisma do Pana Rektora Uniwersytetu Gdańskiego od lat. Wiem, że to trwało zbyt długo. Ale wreszcie dzisiaj się stało. Lepiej późno niż wcale.

Pozdrawiam przemiłe Panie z Kancelarii Rektoratu UG. I dla tych Pań to zdjęcie miłka wiosennego Adonis vernalis z doliny Odry (po stronie niemieckiej) ...

Sławomir Zieliński

.... i prace do projektu tego Planu....

Dzisiaj na Facebooku odczytałem i przejrzałem taki oto materiał mojego Przyjaciela Maćka Jankowskiego z dnia 16 XI 2024r.:

Jakby ktoś miał jeszcze wątpliwości to celem "zrównoważonej gospodarki leśnej" dla Lasów Państwowych jest "przeciwdziałanie zjawisku nadmiernej akumulacji surowca"... (zdjęcia zrobione dziś 400m od ul. Reja w Sopocie)

Wszystkie powyższe fotografie autorstwa Maćka Jankowskiego.

Nie powiem, wiele w życiu (w lesie też) widziałem. I przyznam, że materiał Maćka to jedno z bardziej bulwersujących udokumentowanych wydarzeń, jakie zobaczyłem. Moja reakcja na FB była taka:

"nie komentując wzmiankowanego w komentarzach sformułowania pt. "trąba powietrzna" (? hmm....) .....przecież to:- obszar występowania np. stwierdzonych w pracach do Projektu Planu Ochrony Trójmiejskiego PK cennych puszczańskich chrząszczy: kózki Anoplodera sexguttata i sprężyka Microrhagus lepidus, ponadto np. rzadkiego regionalnie ryjkowca Larinus turbinatus i innych... - obszar istotnie osłabiający zagrożenie powodziowe terasy nadmorskiej, tutaj Sopotu zwłaszcza - obszar realizacji funkcji pozaprodukcyjnych (ekologicznych i społecznych) lokalnych społeczności....tego typu postępowanie tzw. leśników z Nadleśnictwa Gdańsk i RDLP w Gdańsku to jest po prostu NIEZROZUMIENIE NICZEGO (co zostało naukowo "podane im na tacy") albo CYNIZM i HIPOKRYZJA do kwadratu/sześcianu/a może i nieskończoności............... albo i to i to 👎TAKIEGO PRACOWNIKA NAM TUTAJ NIE TRZEBA - PGL Lasy Państwowe jazda z powrotem do budżetówki! ps. na miejscu szeregu Organizacji i Kogokolwiek niezrzeszonego, kto uczestniczy w tzw. konsultacjach z Nadl. Gdańsk w sprawie tzw. Lasów Społecznych natychmiast wycofałbym się z tego typu pudrowanej straty czasu - bo to jest strata WASZEGO czasu, a tzw. leśnicy śmieją się po kątach w kułak... i robią swoje - vide zdjęcia Maćka... dzięki Maćku za czujność społeczną"

i to właściwie tyle... ale może jeszcze to - wyimek z opracowania do projektu Planu Ochrony Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego (operat faunistyczny) (2019 rok). autorstwo tego materiału - S. Zieliński

Lasy ekofunkcyjne strefy krawędziowej Trójmiasta. Sopot

Metryczka: LESop

Proponowana forma ochrony. Lasy ekofunkcyjne

Walor entomofauny. Poniżej (tabela) podano szczególnie cenne przyrodniczo gatunki owadów, które zostały stwierdzone w strefie krawędziowej lasów TPK od Sopotu Kamiennego Potoku do Sopotu Wyścigi (Dolina Świemirowska). Do wykazu włączono też te gatunki, które zostały stwierdzone tuż przy granicach TPK od generalnie wschodniej strony Parku, a w przypadku których wiadomo, że:

  • ich ekologia (np. rozwój larwalny), baza pokarmowa imagines powiązana jest z obszarem TPK;
  • miejsca ich obecnego przebywania i rozrodu, onegdaj połączone ekologicznie z lasami TPK, mają obecnie charakter izolowanych antropopresją ostoi, niektóre być może o cechach refugiów.
RządRodzinaNazwa łacińskaNazwa polskaStatus
Coleoptera ChrząszczeCarabidae BiegaczowateCarabus violaceusbiegacz fioletowybOP, WO
Carabus coriaceusbiegacz skórzastyOC, RR, WO
Carabus granulatusbiegacz granulowanybOP, WO
Carabus hortensisbiegacz ogrodowybOP, WO
Carabus intricatusbiegacz pomarszczonyOC, RR, WO
Carabus glabratusbiegacz gładkiOC, WO
Carabus nemoralisbiegacz gajowybOP, WO
Harpalus pumilus
RR
Oodes heliopoides
CzLZ (VU), RR
Rhizophagidae ObumierkiRhizophagus bipustulatus
RR
Coccinelidae BiedronkowateHippodamia tredecimpunctata
RR
Sospita vigintiguttata
RP
Scarabaeidae PoświętnikowateTrichius fasciatusorszoł prążkowanyWO
Valgus hemipteruskrzywonóg półskrzydlakRR
Osmoderma eremita (ex?)pachnica próchniczkaN2000, CzKZ (VU), CzLZ (VU), OS, RR, WO
Scolytidae KornikowateIps sexdentatuskornik sześciozębnyRR
EucnemidaeEucnemis capucinus
RR
Cerambycidae KózkowateAnastrangalia sanguinolentazmorsznik krwistyWO
Anoplodera sexguttatazmorsznik sześcioplamyRR, WO
Pachytodes cerambyciformiskrępień górskiWO
Leptura maculatapętlak pstrokatyWO
Prionus coriariusdyląż garbarzWO
Rhagium sycophantarębacz dębowiecRR
Tenebrionidae CzarnuchowateCorticeus unicolor
RR
Lucaenidae Jelonkowate
Dorcus parallelipipedusciołek matowyCzLZ (VU), RR, WO
Sinodendron cylindricumkostrzeńWO
Curculionidae RyjkowcowateLarinus sturnus
CzLZ (VU), RR
Staphylinidae KusakowateEmus hirtusrabieżCzLZ (NT), RR, WO
Scaphidium quadrimaculatumłodzik czteroplamekRR
Tasgius morsitans
CzLZ (DD), RR
TetratomidaeTetratoma fungorum
RP
Endomychidae WygłodkowateEndomychus coccineuswygłodek biedronkowatyRR
CerylidaeCerylon histeroides
RR
Chrysomelidae StonkowatePrasocuris junci
RR
Oedemeridae ZalęszczycowateIschnomera cyanea
RR
SphaeritidaeSphaerites glabratus
RR
Nitidulidae ŁyszczynkowateCyllodes ater
RP
Anthribidae KobielatkowatePlatysomos albinuskobielatka siwakRR
Hymenoptera BłonkówkiApidae PszczołowateBombus hypnorumtrzmiel parkowyOC, WO
Bombus terrestristrzmiel ziemnyOC, WO
Bombus hortorumtrzmiel ogrodowyOC, WO
Bombus subterraneustrzmiel paskowanyOC, CzLZ (VU), WO
Bombus pascuorumtrzmiel rudyOC, WO
Bombus pratorumtrzmiel leśnyOC, WO
Bombus lucorumtrzmiel gajowyOC, WO
Bombus lapidariustrzmiel kamiennikOC, WO
Bombus ruderariustrzmiel rudonogiOC, RR, WO
Bombus soroeensistrzmiel różnobarwnyOC, CzLZ (VU), RP, WO
Bombus sylvarumtrzmiel rudoszaryOC, RR,WO
Sphecidae GrzebaczowatePemphredon montanus
RR
Pemphredon austriacus
CzLZ (LC), RP
Lestica subterranea
RP
Didneis lunicornisskowiecCzLZ (NT)
Crossocerus cetratus
CzLZ (R), RP, WO
Crossocerus heydeni
PL, RP, CzLZ (DD), WO
Chrysididae ZłotolitkowateOmalus violaceus
CzLZ (LC), WO
Chrysis austriaca
CzLZ (LC), WO
Vespidae OsowateDolichvespula mediaosa średniaRR
Polistes nimphaklecanka polnaRR, WO
Eumenidae KopułkowateEumenes coronatuskopułkaRP, WO
Symmorphus bifasciatus
CzLZ (DD)
Formicidae MrówkowateCampanotus ligniperdagmachówka drzewotocznaRR
Lepidoptera MotyleLycaenidae Modraszkowate
Lycaena disparczerwończyk nieparekN2000, OS, CzLZ (LC)
Diptera MuchówkiSyrphidae Bzygowate
Brachypalpoides lentus
CzLZ (DD), RR
Arctophila superbiensfałtaRR
Eupeodes lundbecki
RP
Eupeodes nitens
RR
Hammerschmidtia ferruginea
CzLZ ( DD), RR, WO
Helophilus affinisgniłunRR, WO
Helophilus pendulus
WO
Myolepta dubiakukiełkaCzLZ (DD), RP, WO
Orthonerva geniculata
CzLZ (DD)
Platycheirus granditarsus
RR
Platycheirus rosarum
RR
Platycheirus scutatus
RR
Pocota personata
CzKZ (VU), CzLZ (VU), RR
Rhingia rostrata
CzLZ (DD), RR
Sericomyia lapponacisznicaCzLZ (NT), RR, WO
Sericomyia silentisszałaśnicaCzLZ (DD), RR, WO
Brachypalpoides lentus
CzLZ (DD), RR
Chalcosyrphus eunotus
CzLZ (CR), RP
Cheilosia canicularis
WO
Didea alneti
WO
Epistrophe grossulariae
RR, WO
Sphegina clavata
RP
Sphiximorpha subsessilis
RP
Temnostoma vespiforme
CzLZ (DD), RR
Xanthogramma citrofasciatum
RR
Volucella inanis
WO
Volucella zonaria
WO
Conopidae WyślepkowateLeopoldius brevirostriswigornikRP, WO
Conops scutellatus
RR
Conops strigatus
RR
Tachinidae RączycowatePhasia aurigera
CzKZ (EN), CzLZ (EN), RP
Phasia aurulans
RR

Łącznie stwierdzono występowanie 95 gatunków owadów szczególnie cennych przyrodniczo.

Walor innych grup bezkręgowców.

RządRodzinaNazwa łacińskaNazwa polskaStatus
Pulmonata płucodyszneHelicidae ŚlimakowateHelix pomatiaślimak winniczekOC, WO

Zalecenia. Wprowadzenie wyżej sformułowanej koncepcji w życie, w oparciu m.in. o podane tutaj walory stwierdzonych gatunków bezkręgowców.

Konkluzja

Stylizowanie na niedouków i "nieogarów" słabo leśnikom z LP (tutaj: Nadleśnictwo Gdańsk i RDLP w Gdańsku) wychodzi. Robienie lokalnych społeczności "w durnia" wychodzi coraz słabiej.

"Nie słyszę, nie widzę" (bo tnę) - ta dewiza ciągle jednak tu jeszcze obowiązuje i jest skuteczna.

Jak długo jeszcze? Nie wiem. Oby jak najkrócej.

Marcin S. Wilga - Borsuk & Sławomir Zieliński

Dawny sąsiad Borsuka został ongiś posiadaczem książki kucharskiej wydanej w XIX wieku. Podczas towarzyskiego spotkania zacytował z niej przepis kulinarny dotyczący dzika. Otóż wykrawa się z niego szynki i podaje na stół pański, a resztę gotuje się z grochem dla służby. Dlaczego przytoczono ten fragment książki? Bo przypomina on do złudzenia relacje pomiędzy korzyścią z lasu dla gospodarzy-leśników i dla jego właściciela – społeczeństwa, które otrzymuje wyłącznie „resztę z grochem”. Brakuje tu podstawowej równowagi i cofa relacje pomiędzy tymi grupami do minionego okresu feudalizmu. Szeroko rozumiani obrońcy polskich lasów właśnie dążą m. in. do zniesienia tej nierówności.

Amerykańscy naukowcy oszacowali, że zysk z wycinki drzew w ich lasach to tylko 10-14 procent. Oznacza to w naszym polskim przypadku – w sytuacji prawnej gdy lasy są własnością społeczną – że 86-90 procent realnego zysku w wyniku wycinki ulega dla nas zatraceniu. Ten zysk to m. in. łagodniejszy mezoklimat, czystsze powietrze bogate w tlen, zdrowa woda pitna, tereny dla rekreacji i pielęgnacji zdrowia psychicznego, ochrona przed zalewaniem miasta przez wody z opadów nawalnych, plenery dla artystów malarzy i fotografów itd.

A prawdziwy, naturalny las po wycince prędko się nie odtworzy (o ile się w ogóle odtworzy). Tym bardziej, gdy ubytek drzewostanów usiłuje się zrekompensować poprzez nasadzenia. Powstanie tu więc, przynajmniej na jakiś niekrótki czas, plantacja drzew. Na etapie uprawy sadzonki będą w dużo większym stopniu niż tzw. odnowienia naturalne narażone na presję patogenicznych grzybów czy wyspecjalizowanych owadów. Owe sadzonki są zestresowane środowiskowo poprzez nieprzystosowanie do specyficznych uwarunkowań gleby, jej termiki, wilgotności itd. oraz relacji z jej frakcją ożywioną (np. mykobiota i fauna glebowa, mykoryzy z wybranymi gatunkami symbiotycznych grzybów, inne zależności o charakterze kooperacyjnym lub konkurencyjnym). Taka plantacja z reguły wykazuje nieadekwatne do przyrodniczych uwarunkowań siedliska i innych komponentów przestrzeni zaniżone wskaźniki tzw. różnorodności biologicznej. Zaś wizualnie stanowi monokulturę gatunkową i wiekową.

Wśród nasadzeń pojawiają się także „ulubione” przez gospodarza lasu tj. leśnika gatunki drzew – obce dla danego rejonu siedliskowo, a nawet geograficznie. Na przykład w Lasach Oliwskich w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym, na siedliskach buczyn i grądów sadzi się sosnę zwyczajną i świerk pospolity. Świerk ten na Pomorzu Wschodnim (Gdańskim) egzystuje poza zasięgiem geograficznym swojego występowania. Obecnie gatunek ten jest masowo usuwany z upraw leśnych w wyniku zainfekowania grzybem Ceratocystis polonica, który przenoszony jest przez chrząszcza kornika drukarza na osłabione okazy drzew w wyniku ich problemów z wilgocią i termiką mikrośrodowiska. Albo mówiąc ogólnie - wskutek zmian klimatycznych. To nic dziwnego – gatunki na stanowiskach poza-zasięgowych „lekko nie mają”. Nasadza się także modrzew europejski i japoński, a nawet kasztanowiec biały (?) - drzewa dla terenów Pomorza obce geograficznie. I według wszelkich prawideł nauk przyrodniczych (w tym leśnych) nie powinny być tu po prostu protegowane w lasach w żaden sposób.

Powyższe sytuacje sprzyjają m. in. gradacjom tzw. owadzich szkodników lasu i nadmiernemu rozwojowi pasożytniczych grzybów. Jest regułą, że w takim sztucznym lesie (uprawach leśnych) brakuje starodrzewu oraz martwego drewna, bo jest ono masowo usuwane jako np. rzekomo „sprzyjające powstawaniu pożaru lasu”. W Trójmiejskim Parku Krajobrazowym starodrzew stanowi 1,6 procenta drzewostanów, a w Lasach Oliwskich zaledwie 0,5 procenta (!). Badania naukowców wykazały, że w naturalnym lesie ów starodrzew powinien stanowić aż około 20 procent. Martwe drewno, ulegając rozkładowi, będzie w przyszłości dostarczycielem biogenów, tak niezbędnych dla prawidłowej egzystencji roślin zielnych runa i drzew; jest to zjawisko samo nawożenia się lasu.

Osobną kwestią pozostaje postrzeganie „starodrzewów” - to znaczy zupełnie co innego dla leśnika z Lasów Państwowych, a co innego dla niezależnego i z reguły dobrze oczytanego przyrodnika.

Oceniając wspomniane relacje pomiędzy leśnikami a resztą społeczeństwa, przywołamy jeszcze jeden przykład; pomijamy tu osoby będące w znakomitych układach osobistych z leśnikami, np. myśliwych tudzież osoby związane rodzinnie z tym zawodem. Otóż skojarzył nam się pomysł w jaki sposób leśnicy chcą ułożyć te nowe relacje ze społeczeństwem – tak jak dokonali tego w dowcipie Arabowie. Otóż przed rzekomą reformą mężczyzna jechał na wielbłądzie, a jego małżonka szła pieszo za wielbłądem. Po przewrocie kulturowym mężczyzna nadal korzystał z wielbłąda, a jego połowica tym razem szła przed wielbłądem.

Śledząc uważnie spotkania proekologicznych działaczy społecznych z leśnikami, odnosimy takie wrażenie, jakie przytoczono w przypadku Arabów. Ów mężczyzna powinien ustąpić kobiecie – czyli nam, właścicielom polskich lasów. No i zsiąść z tego wielbłąda.

Jak uzdrowić sytuację? Można tego dokonać tylko w jeden sposób - poprzez powrót PGL Lasy Państwowe do budżetu i uchwalenie nowej Ustawy o lasach, gdzie priorytetem jest tworzenie i powiększanie obszarów naturalnych i seminaturalnych, a także zahamowanie masowego eksportu drewna. Pisząc o obszarach naturalnych mieliśmy na myśli tworzenie m. in. kolejnych parków narodowych i innych obszarowych form ochrony ojczystej przyrody. Zaś fabryki mebli powinny odstąpić od produkcji meblowych bubli, niezdatnych do eksploatacji po paru latach i produkować wyroby z drewna służące kilku pokoleniom Polaków – to działanie praktyczne i patriotyczne (oszczędzamy lasy).

Czy Polak staje się mądrym wyłącznie po szkodzie? – jak prawi stare polskie przysłowie.

Marcin S. Wilga – Borsuk & Sławomir Zieliński

23 I 2011r. Wycieczka do projektowanego rezerwatu "Smolne Błoto" w okolicy Lasów Mirachowskich. od prawej: Marcin S. Wilga, Mateusz Ciechanowski, Mateusz Zieliński fot. S.Z.

Sławomir Zieliński

Technikalia

  1. Spacer przyrodniczy autora.
  2. Data: 5 XI 2024r.
  3. Trasa: I Liceum Ogólnokształcące w Pruszczu Gdańskim/obwodnica Pn Pruszcza Gdańskiego/Radunica/Gdańsk-Święty Wojciech/Gdańsk-Lipce/obwodnica Pd Gdańska/Gdańsk-Orunia (Dolna)/obwodnica Pd Gdańska/Gdańsk-Lipce/Borkowo/okolica motocrossu/Rotmanka
  4. Autorstwo wszystkich zdjęć: S. Zieliński
  5. Zdjęcia pokazano chronologicznie - wedle trasy przejścia.
Bez komentarza
Pendolino
Żuławy
Eklektyzm
Tak
Będę
Radunia
Dekompozycja
Harmonia axyridis + Antebrachium SZ
Bariery
Radunia inaczej
Wrotycz pospolity Tanacetum vulgare
Metoda linii prostej prof. Janusza Janeckiego
Insecta 🙂 muszę pomyśleć
Skład 1
Skład 2
Przeprawa
Orunia Górna
Chełm
Zaroślak
Starówka
Antropocen
Przewodnik
Nawłoć Solidago sp.
Rzęsa Lemna sp.
Ropucha zielona Bufotes viridis
Przyroda, może przeżyje
Stop wycinkom lasów
Pokolenia
IC
Pałka Typha sp.
Proporcje
Chodnik larwa Lepidoptera
Lipce podożynkowo
Kanał Raduni
Technika
Południówka
Ciepłe zarośla ze śliwą tarniną
Dwie wieże
Pocztówka
Rubo fruticosi-Prunetum spinosae
Śmierć ambony
Martwa natura
Antropoekspansja Borkowo
Jesień
Jesteśmy, sarna europejska Capreolus capreolus
Już teraz cię widzimy
Śmierć ambony, świadectwo
Śmierć ambony, życie sarny
Trzewia
Nikola Tesla
Motocross
Obudowywana Rotmanka
Na sześciolinii kruk zwyczajny Corvus corax
"Słońce krwawo zachodzi, a z nim reszta nadziei"
Sanktuarium św. Wojciecha - inny wymiar
Krajobraz
Bez ryzyka
Senny Pruszcz Gdański
Całym sercem
Meritum
A jednak?...

Wszystkim Wam, którzy tu dobrnęli dziękuję i życzę wszystkiego dobrego.

Sławomir Zieliński

Gdyby Ktoś z szanownych Gości tej strony dysponował niespełna 13 minutami czasu - serdecznie zachęcam do odsłuchania wywiadu ze mną tutaj https://radioslupsk.direct.quickconnect.to:15001/.../Jn8Y...

Dziękuję Panu Mariuszowi Brokos z Polskiego Radia Koszalin za pełną "profeskę".

Ja zaś muszę nauczyć się trzymać moją archaiczną komórkę w stałej odległości od ust 🙂, chociaż mój przyjaciel Brunon Wołosz stwierdził, że charakter miejscami "sinusoidalnego" odczytu i emisji mojego głosu może być efektem awarii mikrofonu komórkowego urządzenia.

Pomimo jw życzę miłego odsłuchania! I dzięki Paweł Średziński wiadomo za co 🙂, zaś koledze prof. Jarkowi Czochańskiemu za pozytywną recenzję 🙂

Kaszubski Park Narodowy ! 💖

Sławomir Zieliński

W nawiązaniu do tytułu - no nie są. Z wielu względów. Oczywiście przy założeniu, że Uczelni zależy na Przyrodzie.

Ale to bardziej światła strona zawarcia tego dziwacznego porozumienia przed ponad 7 laty musi o jego rozwiązaniu zdecydować. Jeśli nie ze względu na jw (w co nie chciałbym wierzyć), to choćby z uwagi na poszanowanie własnego wizerunku.

Załączam poniżej mój tematyczny dzisiejszy apel z FB.

To już ponad 7 lat oficjalnej legitymizacji przez Uniwersytet Gdański eksploatacji lasów Pomorza Wschodniego (Gdańskiego) przez PGL Lasy Państwowe/RDLP w Gdańsku. 🪓🪓🪓 Jako świadomy obywatel Polski i były student Uniwersytetu Gdańskiego (Wydział Chemii) oczekuję od władz tej szacownej Uczelni jak najszybszego rozwiązania tego - w mojej ocenie - uwłaczającego prestiżowi UG i wyjątkowo szkodliwego społecznie i przyrodniczo porozumienia.

#UniwersytetGdański #RDLPwGdańsku

Donald Tusk Paulina Hennig-Kloska Dorota Niedziela Szymon Hołownia Magdalena Filiks Lasy i Obywatele Zawsze Pomorze

W imieniu Pomysłodawczyni wydarzenia Ewy Podolskiej zapraszam do wysłuchania audycji w radiu TOK FM dzisiaj tj. 2 XI 2024r. o godzinie 22.00. Tematem wiodącym będzie projektowany Kaszubski Park Narodowy. Gośćmi Ewy będą pomorscy przyrodnicy: Wiesław Fałtynowicz, Paweł Szutowicz, Michał Kochańczyk, Sławomir Zieliński. Będzie m.in. o: porostach, włochatkach, sóweczkach, strefach ochronnych, rezerwatach, torfowiskach, skójkach, anoploderach, o biegunie zimna, potencjale i wartości rekreacyjnej, o Ministerstwie Klimatu i Środowiska, leśnikach, myśliwych, o głuszcu, samorządach, o tradycji kaszubskiej i pewnie o tym, dlaczego wszelkie uogólnienia kuleją. Do usłyszenia!

Marcin S. Wilga

Czuję jak las umiera, bo nie ma w nim… miłości

Byłem przed laty gościem w gdyńskiej siedzibie Nadleśnictwa Gdańsk. Gospodarz tego przybytku zaprosił trójmiejskie społeczeństwo na konsultacje w sprawie nowego Planu Urządzania Lasu (PUL). W dużym uproszczeniu jest to taka kalkulacja: ile drewna można pozyskać w zarządzanym lesie w okresie dekady. Plan taki ustala gdyńskie Biuro Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej.

W państwie demokratycznym, jakim jest Polska, konsultacje publiczne odgrywają kluczową rolę w tworzeniu ważnych prospołecznych przepisów. Dzięki nim prawo lepiej odpowiada na potrzeby danego społeczeństwa. Konsultacje są m.in. nieodłącznym elementem prac nad projektami ustaw i aktów prawnych, dzięki czemu obywatele mogą wyrażać swoje opinie i zgłaszać uwagi.

Podstawą konsultacji publicznych jest pełen dostęp do informacji i przejrzystość całego procesu. Chodzi o to, by społeczeństwo mogło wyrazić swoją opinię na temat proponowanych zmian. Zdanie społeczeństwa, jego opinie i sugestie, mają istotne znaczenie, dlatego konsultacje odbywają się w sposób otwarty i dostępny dla wszystkich obywateli. Następstwem każdej uwagi ze strony społeczeństwa powinna być rzetelna odpowiedź decydentów i zarządców w postaci wdrożenia w życie proponowanych sugestii tudzież zmian.

Jakież było moje zdziwienie, kiedy dowiedziałem się z wypowiedzi leśników-prelegentów, że według nich społeczne konsultacje to wyłącznie poinformowanie zgromadzonych o podjętych decyzjach dotyczących gospodarki leśnej. W szczególności chodziło o podniesienie etatu rębnego i pozyskanie dwukrotnie większej masy drzewnej (200 tys. m3 rocznie). Czyli PUL jest niezaskarżalny, traktowany jako wewnętrzne przepisy Lasów Państwowych. Smaczkiem spotkania była prelekcja przedstawiciela Instytutu Badawczego Leśnictwa z Sękocina, który ponoć „znalazł się tu przypadkowo” i wieszczył zagładę buka zwyczajnego w lasach Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Stwierdził, że obszar Parku nie jest położony w zasięgu naturalnego występowania tego gatunku drzewa. Owe szokujące informacje wywołały protest wśród zgromadzonych gości, w szczególności przyrodników z tytułami naukowymi.

Wyszedłem na świeże powietrze przytłoczony butą i niekompetencją panów w zielonych mundurach. Nie padła żadna uwaga gospodarzy dotycząca zagadnień sozologicznych, a z ich wypowiedzi wynikało, że „chronione będzie samo drewno”. Już widzę oczami wyobraźni zanik kolejnych stanowisk gatunków szczególnej troski, także „moich grzybów” podlegających ochronie prawnej oraz umieszczonych na Czerwonej Liście Macromycetes.

I przypomniał mi się fragment książki Władimira Sołouchina pt. „Zielsko”. Otóż bohater tego dzieła literackiego postulował, aby jego żona i córki lepiej opiekowały się kwiatami. Otrzymał odpowiedź, że panie dobrze opiekują się nimi. Wówczas padło stwierdzenie, że „należy się nimi (kwiatami – przyp. MSW) zajmować nie w pośpiechu, nie wśród nawału pracy, lecz z miłością, trzeba je pieścić i ochraniać, mieć dobry nastrój kiedy się do nich podchodzi. Bo rzecz jest w tym, że… krótko mówiąc, to są żywe istoty”. Jak widać, leśnicy o tym nie wiedzą.

Chciałem przeprosić za mało kulturalny tytuł felietonu, który jest skondensowaną moją opinią na temat obecnej gospodarki leśnej w TPK.

Marcin Stanisław Wilga – Borsuk

P.S. Podzielam opinię Brunona Wołosza, że termin „las społeczny” nie oddaje w pełni jego sensu – to „masło maślane”. Obszary leśne zarządzane przez firmę Lasy Państwowe są własnością Skarbu Państwa oraz polskiego społeczeństwa – są więc społeczne. Bardziej podoba mi się nazwa jego autorstwa – „las różowy”.

tłumaczenie z łaciny: Strzeż mnie panie przed przyjaciółmi, z nieprzyjaciółmi sam dam sobie radę

Sławomir Zieliński

Pozwolę sobie tylko przypomnieć szanownym Czytelnikom, gdyż w przypadku tego materiału ma to spore znaczenie, że jestem doktorem nauk leśnych (specjalizacja entomologia leśna). Magisterium "inżynierium" uzyskałem w Szkole Głównej Gospodarstwa Leśnego Akademii Rolniczej w Warszawie pod czujnym okiem uwielbianego przeze mnie (i przez wszystkich studiujących) śp. prof. Jana Dominika. W ramach studiów dziennych zgłębiałem nauki leśne w niełatwych dla Polski latach 1980-85. Pracę doktorską obroniłem w Dniu Kobiet w 2000 roku w Akademii Rolniczej w Krakowie (obecnie Uniwersytet Przyrodniczy), po 10 latach żmudnych prac terenowych i kameralnego opracowania wyników badań. Wypełniony po brzegi żerowiskami kózkowatych (Cerambycidae) z Lasów Mirachowskich duży górski plecak podróżujący pociągami z Gdańska do Krakowa i z powrotem to był wtedy mój "znak firmowy". On naprawdę ważył dużo. Ledwo go podnosiłem. I te niezapomniane godziny spędzone na uczelni z kochanym prof. Jerzym R. Starzykiem na oznaczaniu owadów, które pozostawiły w drewnie mniej lub bardziej charakterystyczne ślady swojej ontogenezy. To są takiej rangi wspomnienia, że są obecne ze mną każdego dnia i pozostaną już raczej na zawsze.

Głównym powodem zamieszczenia na Mikrobiotopie tego materiału jest moja narastająca irytacja. Ona to gwałtownie przyspieszyła po uczestnictwie w jednym ze spotkań organizowanych przez Lasy Państwowe. Spotkań, które mają służyć tworzeniu tzw. zespołów lokalnej współpracy. Co to za twory? Może stosowny cytat autorstwa kogoś z Nadleśnictwa Gdańsk:

Przybliżymy sposób, w jaki zarządzamy lasami trójmiejskimi i jakie są plany działań na najbliższe 10 lat. Porozmawiamy o tym, co jest dla Państwa najważniejsze w kontekście lasów w najbliższym otoczeniu, czyli na ile nasze plany możemy modyfikować w zakresie lokalnych potrzeb. Chcemy ustalić z Państwem, co możemy zrobić wspólnie. Każdy rejon ma swoje potrzeby, dlatego organizujemy spotkania 11 Zespołów Lokalnej Współpracy, odnoszących się do poszczególnych części terenu Nadleśnictwa Gdańsk. Jeżeli bliskie są Państwu lasy nie tylko w najbliższym otoczeniu, zapraszamy także na inne spotkania. Liczymy na Państwa obecność i współpracę! (źródło: trojmiasto.pl)

W kwestii ogólnej

Jakiś czas temu "postawiłem się pod merytoryczną ścianą". Stwierdziłem mianowicie, że nie będę uczestniczył w żadnej formule tzw. dialogu z Państwowym Gospodarstwem Leśnym Lasy Państwowe [PGL LP] dopóty, dopóki twór ten nie zreformuje się do jakiejkolwiek sprawiedliwej społecznie struktury (np. powrót do tzw. "budżetówki"). Podziękowałem nawet odmownie (niedawno) na zaproszenie do uczestnictwa w krajowym zespole z udziałem leśników z jw powodu. Pomimo zmiany władzy, zmiana w lasach państwowych nie nastąpiła. I ten fakt był głównym powodem mojej wycieczki na Niedźwiednik - chciałem "na własnej skórze" doświadczyć, jak narracja leśników obecnie wygląda. Wybrałem się (już wiem, że na ten moment jednorazowo) i nie żałuję - retrospekcja taka, jakbym cofnął się do lat 90. ubiegłego wieku. Ten wymiar "powrotu do przeszłości" nie jest przypadkowy Tamta odległa dekada naznaczona została szeregiem nowych (tj. butnych) postępowań i zachowań leśników z PGL LP po wprowadzeniu w życie uwłaszczającej tę grupę zawodową na majątku narodowym Ustawie z dnia 28 września 1991r. o lasach. Stan ten, mimo szumnych zapowiedzi bliskich memu sercu polityków obecnie rządzących w Polsce, trwa niestety do dnia dzisiejszego.

W kwestii szczegółowej

Napisałem i upubliczniam ten materiał dlatego, iż uważam, że narracja pracowników Nadleśnictwa Gdańsk [NG] i Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych [RDLP] w Gdańsku :

  • w wielu aspektach szkaluje i sprowadza do absurdu niekwestionowany dorobek nauk leśnych;
  • w wielu aspektach szerzy dezinformację, co jest szczególnie szkodliwe w przypadku przekazu dla osób niekoniecznie zorientowanych w niuansach zarządzania lasami państwowymi;
  • jest kpiną i policzkiem wymierzonym aktywistom ekologicznym, posiadającym nierzadko wiedzę większą i wszechstronniejszą niż część ponoć wykwalifikowanych pracowników LP;
  • jest kpiną i policzkiem wymierzonym osobom kierunkowo (leśnictwo i przyrodnicze nauki pokrewne) wykształconym, a nie funkcjonującym w ramach struktur PGL Lasy Państwowe;
  • pogłębia narastającą w społeczeństwie niechęć do zawodu leśnika.

Wpis z Facebooka

Poniżej znajdą Państwo materiał mojego autorstwa, wystawiony na Facebooku na moim profilu w dniu 23 X 2024r. tj. nazajutrz po spotkaniu w Szkole Podstawowej nr 38 w gdańskiej dzielnicy Niedźwiednik. Spotkanie dotyczyło leśnictwa Matemblewo. Ze strony PGL LP uczestniczyli: p. Marcin Naderza [RDLP w Gdańsku, naczelnik ds gospodarki leśnej], p. Sebastian Klisz [nadleśniczy NG], p. Michał Grabowski [inżynier nadzoru NG], p. Mariusz Opas [starszy specjalista NG, prelegent], p. Sławomir Skrzypek [leśniczy, leśnictwo Matemblewo]. Stronę społeczną reprezentowało 25-35 osób.

to będzie przydługi post dotyczący spraw istotnych... użyję punktowania, żeby go trochę "skrócić"...

1. uczestniczyłem wczoraj w czymś takim (patrz fotka do materiału); przyszło wiele zacnych, w tym zadających dobre pytania, i innych osób...

2. ...spotkanie odbyło się w SP nr 38 na gdańskim Niedźwiedniku... tak, to ta sama szkoła, gdzie w przeddzień wyborów parlamentarnych w zeszłym roku wystrzelano przy akceptacji UM w Gdańsku rodzinę dzików uwięzionych na boisku szkolnym, zamiast je po prostu wypuścić...

3. ...to nie był czas dla mnie stracony, choć początkowo sądziłem, że tak właśnie się stało; przede wszystkim spotkałem niepowtarzalnych Leśnych Aktywistów, a wśród nich Agnieszka Kukowska, Joanna Seredyńska, Paweł Szutowicz, Michał Kamelski, Maciej Jankowski, Mikołaj Lewandowski, Wojciech Tysler, Maciej Kaczorek ...

4. ...dane mi było - po długim czasie przerwy - wysłuchać prelekcji (prezentacja) i narracji pracowników RDLP w Gdańsku oraz Nadleśnictwa Gdańsk; tak się jakoś składa - a wynika to z apriorycznych zapisów prawnych w tym kraju - że byli to i moi pracownicy (jak i zdecydowanej większości z nas)...

5. ...pierwsza konkluzja jest taka, że gdyby to ode mnie zależało i gdyby LP były stricte moją firmą, to owi pracownicy znaleźli by dzisiejszego poranka na swych biurkach wypowiedzenia rozwiązania stosunku pracy...

6. ...za co? za przekaz dezinformacji, za istotne luki w podstawowej wiedzy przyrodniczej, mówiąc krótko - za niekompetencję

7. ...czy było aż tak źle? niestety tak...

8. ...gdyż jeśli wykształceni pracownicy "od lasu":- sprowadzają ochronę lasu do "gonitwy za tzw. szkodnikami"- systemowo widzą gdzieś w TPK drzewa 300-letnie, a może i starsze- uważają, że powyżej pewnego progu zasobności tzw. martwego drewna w lesie "różnorodność biologiczna" maleje- uważają, że harvestery czynią mniej spustoszenia w lesie niż traktory- nie dostrzegają, że siedlisko i jego składowe to też las (vide - przywołana sytuacja z okolic Sopotu)- nie umieją określić (w skali wieku) optimum owocowania głównego gatunku lasotwórczego w Trójmiejskim PK (buk)- przywołują średni wiek drzewostanu i jego "policzony" wzrost w skali lat jako bezwzględny czynnik waloryzujący TPK nie podając, że: po pierwsze - wiek ten nie przekroczy pewnej "linii krytycznej" powiązanej z wiekami rębności gatunków lasotwórczych, a po drugie nie wyjaśniając, iż w drzewostanach różnowiekowych taki wiek oblicza się, jak to ujął prof. J. Grochowski (Dendrometria, 1973, PWN, W-wa): "(...) nie jako zwykłą średnią arytmetyczną wieku drzew, a jako średnią ważoną, przy tym wagą może być miąższość drzew, powierzchnia przekroju na wysokości piersi, przyrost przeciętny miąższości lub też powierzchnia zajęta przez drzewa (...)"... [każda z tych metod istotnie oraz a priori ZAWYŻA rzeczywisty wiek składowej drzewostanowej w ekosystemie leśnym]

9. ...poczytują sobie za zasługę naprawę dróg leśnych, które wcześniej sami zniszczyli...

10. ...nie łączą jw ze zwiększeniem spływu powierzchniowego i wgłębnego, wzrostem zagrożenia powodziowego na terasie nadmorskiej oraz nie podają faktów, że część tych zniszczonych i "naprawionych" dróg to historyczne dukty leśne...(vide np. Góra Schwabego w Gd.-Oliwie)...

11. ...wywodzą, że rębnia przerębowa jest na terenie TPK "rewolucyjna", nie wiedząc (?), że o jej zastosowaniu w terenach niekoniecznie górskich (a np. na pogórzach i pojezierzach) nauczano już kilkadziesiąt lat temu ...

12. ...i nie odnoszą się do faktu, że ta rębnia ma szereg "wad przyrodniczych", a główną jest to, że ingeruje ona w sposób praktycznie ciągły w ekosystem leśny (ukierunkowane na pojedyncze drzewa czy niewielkie biogrupy pomiary, maszyny, degradacja gleb, hałas, itd.) ...

13. ...sugerują, że głównym zainteresowaniem leśników z LP jest hodowla lasu a nie pozyskanie drewna nie odnosząc się do oczywistego faktu, że to drugie jest skutkiem tej pierwszej....

14. ... .....(n-1), n..............

P.S. 1. LP-prelegentowi "gratuluję" specyficznego poczucia humoru w trakcie prezentacji i potem; mi osobiście pozostanie na zawsze już chyba w pamięci obrazowy przekaz "bzyknięcia" bodaj czterech drzew w ciągu około 3 sekund (cytuję: "bzyk bzyk bzyk bzyk") przez hipotetycznie przywołany harvester... zaiste zadziwiające kompetencje, i to po mojej Alma Mater 🥺

P.S. 2. Gdybym, pomimo programowej niechęci, miał jednak poratować prelegenta, rzekłbym tak: (siebie cytuję: "bzyg bzyg bzyg bzyg) - to mogłoby świadczyć by o tym, że ów pan orientuje się, iż istnieje rodzina muchówek pt. bzygowate (Syrphidae) - kilkaset gatunków w Polsce, wiele bardzo rzadkich, ... zaś szybkość podania dźwięków jw byłaby skądinąd uprawniona - to świetnie latające muchy...

Ostatki

Nic dodać, nic ująć... Może jeszcze tylko to, że LP-prelegent sprowadził do parteru walory parków miejskich i nie podjął rękawicy, którą zdecydowałem się (w odniesieniu do wybiórczych lecz ważnych dwóch wątków poruszonych przez p. Mariusza Opasa) rzucić. A przecież jakoś do sformułowania adwersarza (tutaj - mnie), że się serwuje NIEPRAWDĘ, wypadałoby się odnieść. Co prawda czas uciekał, ale po to znacząco skróciłem swoją wypowiedź, żeby doczekać się kontrreakcji. A tu tymczasem CISZA.

Konkluzja

Tak sobie pomyślałem, że podsumuję i załączę poniżej dwa postulaty w sposób nawiązujący do p. 13 z przytoczonego wpisu na FB. Z jego analizy wynika, że przywołani w tym tekście (czy wszyscy?) "ludzie lasu" nie czytają bądź nie rozumieją np. Art. 6 p. 1 Ustawy z 28 września 1991r. o lasach.

Skoro więc leśnicy (ich zdaniem) są po to, żeby hodować las, a nie pozyskiwać drewno, to:

  • niech hodują i nie wycinają;
  • niech się utrzymają z tej hodowli, przecież ponoć się "samofinansują" (na naszym wspólnym majątku znaczy).

Leśnikom z PGL LP proponuję

Wyłączyć chciwość, to zdecydowanie pomoże.