Dzięki wysiłkowi wielu szlachetnych Osób ukazała się książka pt. "Kózkowate (Coleoptera, Cerambycidae) Pomorza Gdańskiego i okolic". To opracowanie ważne z różnych względów, m.in. służące poznaniu zasobów przyrodniczych wyimka obszarowego północnej Polski.
Poniżej pozwoliłem sobie, jako autor jw, zaprezentować tutaj kilka losowych skanów stron książki - te 15 fotek to mniej niż 5% objętości całości. Nakład pierwszego wydania był skrajnie niewielki - zaledwie 51 egzemplarzy. Ich już prawie w bibliotece autora nie ma - zostały rozdysponowane między wspaniałych crowd-fundingowców i osoby, którym się to po prostu należało...
Tym niemniej może ktoś, kto tu zajrzy i uzna, że warto tę książkę posiadać (444 stron, full kolor, okraszenie "do bólu nauki" wątkami "naukowo niespodziewanymi"), może zdecyduje się na współfinansowanie dodruku...
"Stawka" uczestnictwa w crowdfundingu (płacisz - otrzymujesz) stała - 85zł. Polecam kontakt mailowy, messengerowy, fb-bookowy lub telefoniczny z autorem. Warto. Takie opracowania się raczej rzadko zdarzają lub wcale się nie zdarzają.
z pozdrowieniami i cały szczęśliwy
sławek zieliński
Pozdrawiam miłą Panią z Urzędu Pocztowego nr 50 w Gdańsku z ul. Długiej :).
tutaj umieścił i wstęp napisał: Sławomir Zieliński
Szanowne/Szanowni
Poprosiłem Marcina kilka dni temu o materiał, który tu znajdziecie. No i już jest ! Cieszę się, że informacja zbiorcza o nieprzeciętnych dokonaniach mojego serdecznego Kolegi została zamieszczona tutaj, na mikrobiotopie. Za Borsuka zgodą oczywiście. Teraz już będę wiedział, ile tego jest, gdyż nie ukrywam, że w związku z tempem twórczym Marcina nieco się w syntetycznym oglądzie Jego książkowego dorobku pogubiłem. A więc Drogie/Drodzy - do dzieła ! A raczej do dzieł - skany przednich okładek, wzbogacone "dodatkowo" kilkoma skanami niektórych osiągnięć życiowych (o które poprosiłem) czekają. Miłej lektury ! Na początek - zestawienie.
nieco syntezy w miniaturkach
Książki autorstwa lub współautorstwa Marcina Stanisława Wilgi
Dariusz Podbereski, Marcin S. Wilga. 1995. Wędrówki przyrodnicze. Wyd. Gdańskie, Gdańsk.
Dariusz Podbereski, Marcin S. Wilga. 1996. Wędrówki przyrodnicze II. Wyd. Gdańskie, Gdańsk.
Marcin S. Wilga, Michał Buliński, Wiesław Fałtynowicz. 1996. Ścieżki Przyrodniczo-dydaktyczne w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. T1. Dolina Samborowo. Wyd. Gdańskie, Gdańsk.
Marcin S. Wilga, Michał Buliński, Wiesław Fałtynowicz, Mateusz Ciechanowski. 1998. Ścieżki Przyrodniczo-dydaktyczne w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. T2. Dolina Samborowo, Dolina Radości. Wyd. Gdańskie, Gdańsk.
Marcin S. Wilga. 1998. Trójmiejski Park Krajobrazowy w czterech porach roku. Wyd. Gdańskie, Gdańsk.
Marcin S. Wilga. 2005. Szlak Królewski w Lasach Oliwskich. Politechnika Gdańska, Gdańsk.
Marcin S. Wilga. 2005. Szlak Królewski w Lasach Oliwskich. Edycja II. Wyd. Gdańskie, Gdańsk.
Marcin S. Wilga, Sławomir Zieliński. 2011. Wędrówki przyrodnicze po okolicach Gdańska. Fundacja Karrenwall, Gdańsk.
Mateusz Ciechanowski, Wojciech Machnikowski, Mirosław Wantoch-Rekowski, Marcin S. Wilga, Sławomir Zieliński. 2012. Sopot. Zielone Miasto. Urząd Miasta Sopot, Sopot.
Marcin S. Wilga. 2016. Cuda oliwskiej przyrody. Grzyby. Wyd. Koziorożec, Gdańsk.
Marcin S. Wilga. 2017. Bliżej Natury. Wyd. Koziorożec, Gdańsk.
Marcin S. Wilga. 2018. Dawne szlaki spacerowe w Lasach Oliwskich. Szlak Królewski i Szlak Grubego Dębu. Wyd. Koziorożec, Gdańsk.
Marcin S. Wilga, Mirosław Wantoch-Rekowski. 2019. Grzyby wielkoowocnikowe Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Wyd. Własne Autorów, Gdańsk.
Marcin S. Wilga. 2020. Słony piasek i brukselskie koronki. Wyd. Koziorożec, Gdańsk.
Marcin S. Wilga. 2021. Myśli niesforne o poranku. Wyd. Koziorożec, Gdańsk.
Marcin S. Wilga. 2021. Las sopocki czyli inne oblicze Sopotu. Wyd. Koziorożec, Gdańsk.
Marcin S. Wilga. 2021. Okaz. Kronika Centrum Ogrodniczego. Wyd. Koziorożec, Gdańsk.
Sławomir Zieliński, Marcin S. Wilga, Michał Kochańczyk, Brunon Wołosz, Zenon Kruczyński. 2022. O ten las za daleko! Rozrachunek społeczny postępowania Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. Wyd. Arche, Sopot.
Marcin S. Wilga. 2023. Zatrzymane w kadrze. Wyd. Fidelis Siluas – Wierni Lasom, Gdańsk.
Marcin S. Wilga. 2024. Bliżej Natury. T2. Wyd. Koalicja „Las Jest Nasz” Pomorze Gdańskie, Gdańsk.
Marcin S. Wilga. 2024. Myśli niesforne o poranku. Edycja II. Wyd. Koalicja „Las Jest Nasz” Pomorze Gdańskie, Gdańsk.
Marcin S. Wilga. 2024. Śluzowce Lasów Oliwskich. Wyd. Koalicja „Las Jest Nasz” Pomorze Gdańskie, Gdańsk.
Marcin S. Wilga. 2025. Śluzowce Lasów Oliwskich. Edycja II. Wyd. Koalicja „Las Jest Nasz” Pomorze Gdańskie, Gdańsk.
Marcin S. Wilga. 2025. Wybrane Micromycetes Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego i jego okolic. Wyd. Koalicja „Las Jest Nasz” Pomorze Gdańskie, Gdańsk.
Marcin S. Wilga, Mirosław Wantoch-Rekowski. 2025. Grzyby makroskopijne. [W:] Praca zbiorowa pod redakcją Michała Bulińskiego, Macieja Przewoźniaka i Arkadiusza Sikory. Kaszubski Park Narodowy. Studium dla potrzeb utworzenia Parku. Bogucki Wyd. Naukowe. Gdańsk-Poznań.
Marcin S. Wilga. 2026. Grzyby lecznicze. Wyd. Koalicja „Las Jest Nasz” Pomorze Gdańskie, Gdańsk.
Marcin S. Wilga. 2026. Pieśń skrzydlata. Jawa i sen. Wyd. własne, Gdańsk.
Bob Cundall. Patrick Ruch, Marcin S. Wilga. 2006. Podręczny słowniczek mykologiczny. Wyd. Fidelis Siluas – Wierni Lasom, Gdańsk.
Marcin S. Wilga. 2026. Nasza Paka i przyjaciele. Wyd. Nasza Paka, Gdańsk-Pierwoszyno.
Opracowania książkowe nie publikowane, gotowe do druku:
Marcin S. Wilga. 2024. Grzyby makroskopijne (Macromycetes) Wyspy Stogi.
Marcin S. Wilga. Skarby przyrody oliwskiej.
Marcin S. Wilga. Leśne opowieści o grzybach.
Marcin S. Wilga.2026. Dawne szlaki spacerowe w Lasach Oliwskich. Szlak Królewski i Szlak Grubego Dębu. Edycja III.
Marcin S. Wilga, Brunon Wołosz. Trójmiejski Park Krajobrazowy w czterech porach roku. Edycja II.
Marcin S. Wilga. 2025. Owady. Jest ponad 500 stron, stąd propozycja druku w kilku woluminach.
dotyczy: dalszego bulwersującego formułowania przez komentatorów Państwa stacji w relacjach meczów piłki nożnej sformułowań z zakresu tzw. gwary myśliwskiej
Szanowni Państwo
W związku (niestety !) z kontynuacją używania przez niektórych Państwa komentatorów skandalicznych sformułowań z zakresu tzw. gwary myśliwskiej, w odniesieniu do sytuacji relacjonowanych w transmitowanych przez Państwa meczach piłki nożnej, np. we wczorajszym meczu Inter Mediolan – SSC Napoli,
zdecydowanie PONOWNIE żądamy... ...jako profesjonalni przyrodnicy, kibice
i kontestatorzy strzelania myśliwych do bezbronnych zwierząt...
... o zaprzestanie używania w Państwa relacjach piłkarskich stwierdzeń z zakresu tematyki tzw. gwary myśliwskiej....
przykładowo z meczu wspomnianego powyżej:
"(...) Ale też Inter rzucił się jak na taką zwierzynę, która kuśtyka, która krwawi, którą trzeba dobić (...)"................
Darujemy sobie szerszą ocenę merytoryczną i etyczną tego komentarza. Zaznaczamy wszakże, iż takie sformułowania są demoralizujące dla dzieci i młodzieży, także oglądającej transmisje sportowe. Jako profesjonaliści powinni Państwo przecież o tym wiedzieć. Sądzimy, że wiele osób – w przypadku kontynuacji tego pro-myśliwskiego trendu – zrezygnuje z usług Państwa stacji. Przypominamy, że SPORT to nie POLOWANIE, a POLOWANIE to nie SPORT ! Nie życzymy sobie takich komentarzy i takich komentatorów.
Ponadto ubolewamy, że nasz poprzedni monit do Państwa z 12 stycznia 2026 roku okazał się nieskuteczny. Mając nadzieję, że stan taki jest li tylko skutkiem zaniedbania, nie zaś celowego (złośliwego) działania, pozostajemy póki co w szacunku
autorki i autorzy niniejszego pisma, jak w nagłówku
Ten materiał to wykonana w trybie natychmiastowym, po powrocie z przepięknego terenu, RECENZJA jednej z tzw. tablic edukacyjnych opatrzonych godną uwagi frazą:
"(...) z miłości do lasu"...
"Przepiękny teren" - to rezerwat przyrody "Choczewskie Cisy" i okolice....... (całkiem północna Polska...).
Recenzja napisana błyskawicznie, pomimo zmęczenia. Dla dobra sprawy. Prawdy, znaczy.
To jest krótki materiał z analizy treściowej i merytorycznej (!!!) jednej z tablic edukacyjnych, pomysłu i produkcji (za naszą kasę) Nadleśnictwa Choczewo, wystawionych przy ścieżce dojścia do plaży bałtyckiej w "punkcie" OSETNIK k/Sasina.
Dla porządku dopowiem, że ta tablica powstała - chciał nie chciał - dzięki KAŻDEJ/KAŻDEMU Z NAS. Dlaczego? Dlatego, gdyż Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe, w tym Nadleśnictwo Choczewo, funkcjonuje w polskich lasach w naszym imieniu. W imieniu każdej osoby posiadającej obywatelstwo polskie. Działa jednak jak chce, czy Ty tego chcesz, czy nie chcesz. Uważa się bowiem za znawcę tematu postępowania z lasami.
PGL Lasy Państwowe w Polsce funkcjonują obecnie w oparciu o podejrzanej proweniencji "leśny produkt" tj. Ustawę o lasach z dnia 28 września 1991 roku................, ale o tym poniżej.......
PS. Ja się, w każdym razie, z takim wykorzystaniem MOJEGO UDZIAŁU, jako obywatela tego Państwa, a więc i w jakimś procencie pracodawcy Lasów Państwowych z całą mocą mojej wiedzy i psyche po prostu nie godzę...
...bo - wracając do treści tablicy - to jest po prostu NIESTRAWNA KICHA, a nie treść.
Tłumaczę, dlaczego. Najpierw ogólny widok tej "pomocy dydaktycznej".
widok ogólny, cokolwiek to znaczy......
"z miłości do lasu..."
............. hmmmmmmmmmmmmmmmmm ... a więc np.: dlaczego nie sprzątasz LEŚNIKU śmieci w tym lesie???? to już nie wchodzi w zakres Twojej "miłości do lasu" ?????????????? (miłość niejedno ma imię?)
tak, ta Ustawa miała przełomowe znaczenie - stworzyła przesłanki i narzędzia do uwłaszczenia pracowników Lasów Państwowych na majątku NARODOWYMwspieranie parków narodowych? - to "wsparcie" było i jest śmiesznie nieadekwatne do zysków LP - wystarczy przeanalizować https://www.lasy.gov.pl/pl/informacje/publikacje/informacje-statystyczne-i-raporty/sprawozdanie-finansowo-gospodarcze-pgl-lp"wpływa lasu na klimat" - co to? co to za składnia? pytam /// "powierzchniowe i podziemne życie i zdrowie człowieka" .... ??? co to? co to za składnia? pytam /// "równowaga przyrodnicza" coś takiego w przyrodzie po prostu nie istnieje.........................///gospodarują (czytaj: tną) na naszym majątku narodowym i są "SAMOWYSTARCZALNI".... a to ci dopiero TUPETmoże bym i tego materiału nie napisał, ale to był "punkt przegięcia" .................adekwatne podsumowanie "kompetencji" - chociaż rodzaj Bombus spp. (trzmiel) należy do rodziny pszczołowatych (Apidae) , to pszczołą nie jest... bo jest trzmielem po prostu.... a na zdjęciu właśnie TRZMIEL (!!!), wygląda na Bombus terrestris (trzmiela ziemnego)....
REFLEKSJA ENTOMOLOGA, czyli mnie......... (per analogiam)...
jako cerambycidolog operuję głównie w obrębie zasobów chrząszczy z rodziny kózkowatych...
i teraz tak: leśnik z Lasów Państwowych nazywa mi, przykładowo tycza cieślę borodziejem próchnikiem (bo przecież to kózka - tj. ta sama rodzina.....)
a mnie (i inne światłe OSOBY) szlag trafia.... bo to tycz, i co ma on właściwe wspólnego z borodziejem próchnikiem? (tyle tylko, iż to ta sama rodzina,,,,,)
innymi słowy - masz kuzynkę czy kuzyna? no pewnie masz i tu nagle okazuje się, że ten kuzyn czy kuzynka to ty....
alleluja, leśniki.............. i lepiej nie "do przodu" a raczej "ku refleksji".........
Wypada mi tylko przyznać Nadleśnictwu Choczewo mało zaszczytny tytuł KOCOPOŁU MIESIĄCA CZERWCA 2026.
Z nadzieją, że będzie ono w stanie oddać tę kocopolską koszulkę lidera komuś innemu w lipcu br.
PS. Swoją drogą można mieć kolejne wątpliwości apropos zdjęcia owada jw, czy to aby nie rodzaj trzmielec Psithyrus sp. (też pszczołowate...)
czas i wysiłek zainwestowany w lata pracy nad owadami, zwłaszcza kózkami
zaangażowanie w badania i obserwacje kózkowatych wielu Wspaniałych Osób,
oraz za to, żeby „się nie zmarnowało gdzieś w szufladzie lub na strychu”...
… dawno temu zacząłem i zmierzam do definitywnego ukończenia prac nad monografią chrząszczy z rodziny kózkowatych Pomorza Gdańskiego...
Ta książka mojego autorstwa, m. in. z rycinami Iwonki Zielińskiej, wielkim wkładem pracy profesorów: Jerzego R. Starzyka i Jerzego M. Gutowskiego, a dużo wcześniej śp. prof. Jana Dominika, ponadto upiększona fotografiami kilku wspaniałych Osób będzie nosiła tytuł:
„Kózkowate (Coleoptera, Cerambycidae) Pomorza Gdańskiego i okolic”
i pojawi się w nakładzie limitowanym potrzebami chętnych do jej posiadania tj. w trybie finansowania społecznościowego, tzw. crowdfundingu.
Wybrane parametry wydania: wydawnictwo własne (przy wsparciu mentalnym i organizacyjnym niezawodnego Wyd. Arche), nie recenzowane, numer ISBN – tak, stron około 450, format +/-A5, pełen kolor, fotografie, mapki, teksty, minimalny nakład 20 sztuk – w zależności od potrzeb może być większy nieco.
Fragment podziękowań:
Dziękuję owadom, że są. Dziękuję ich przestrzeniom życiowym, że umożliwiają im życie. Dziękuję zwłaszcza tym przestrzeniom, których jeszcze Homo sapiens nie zdążył zdewastować, zniszczyć. Paradoks tych podziękowań polega jednakowoż też na tym, że dziękuję (ale i PRZEPRASZAM) w imieniu gatunku, do którego przynależę.
Moje środki autorskie na wydanie książki choć nie symboliczne, są jednak na razie zbyt skromne. W związku z tym, szukam twórczego wsparcia w Osobach Znajomych zainteresowanych otrzymaniem książki po wydaniu. Szacunkowa cena 1 sztuki książki (+ wysyłka) oszacowana została na 85zł. Oczywiście w sytuacjach, gdzie to będzie możliwe dostarczę osobiście. Znacie mnie i wiecie, iż jestem słowny i skrupulatny. I doprowadzę sprawę do końca.
Jeśli chcesz zauczestniczyć w tym projekcie, do czego gorąco zachęcam, prześlij proszę info na priv (zielez@wp.pl lub mój profil na FB lub po prostu zadzwoń 661604852) – podaj adres wysyłki, podam nr konta, wpiszę na listę oczekujących... przewidywany czas wydania książki – schyłek lata/wczesna jesień (może nieco wcześniej) 2026r. Można zamówić więcej 🙂
Wasz Sławek Zieliński
Pozwolę sobie zakończyć fragmentem e-maila od Pana Profesora Jerzego, który otrzymałem w dniu 22 IV br; na pewno nie miałby nic przeciwko temu:
„(…) Serdecznie pozdrawiam i gratuluję dużej aktywności w działalności naukowej, pomimo tego, że nie jest Pan Doktor związany stosunkiem pracy z jakąś instytucją naukową i w związku z tym nie ma pomocy w prowadzonych badaniach. Jest Pan wspaniałym przykładem kontynuowania od wielu lat swojej pasji naukowej.
Jerzy R. Starzyk
PS. W podobnym trybie udało się 4 lata temu wydać „O ten las za daleko! Rozrachunek społeczny postępowania PGL Lasy Państwowe w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym”. Projekt wsparło, książkę otrzymało wtedy kilkadziesiąt Osób.
(przedplecze O. oculata wg Mamajev i Danilevskij 1975)ryc. I. Zielińska
dość mam tego miziania się Polski 2050 z ultra-pro-myśliwskim PSL-em /// sio, wynocha z mojej biblioteki.... /// dwulicowość nie jest w moim stylu /// /// to drugi taki przypadek - pierwszym był zwrot dwóch książek owadologicznych panu Janowi Szyszce, o którym - to jak śmiech przez łzy - pan Marszałek (były) wypowiada się w poniższej produkcji mało pochlebnie.... /// /// u mnie z kolei niezmiennie po staremu - ciągle ZA PRZYRODĄ !!! /// i tego sobie Wszyscy życzmy i w tym trwajmy (nie mylić z TRWAM 🙂 ///
Z niemałym zdziwieniem przeczytałem artykuł w Kartuzy.info pt. : "W trosce o naturę i tradycję. Uczniowie z SP1 posadzili lipy nad jeziorem Klasztornym" pióra pani Redaktor Izabeli Szwerdfeger.
Z inicjatywy Nadleśnictwa Kartuzy pod patronatem pana Burmistrza Kartuz zadziało się wydarzenie, które - jak czytam w artykule - "połączyło działania proekologiczne z pielęgnowaniem lokalnych tradycji".
W miejsce wyciętych dość dojrzałych buków posadzono kilkadziesiąt lip.
źródło w nagłówku
OK - więc dlaczego się czepiam?
Zacznę od czynnika osobowego:
pan Burmistrz leśnikiem nie jest (tak przynajmniej czytam w mediach), wiedzieć tego co poniżej nie musi;
pani Redaktor leśnikiem nie jest (tak domniemywam) i też tego co poniżej wiedzieć nie musi;
leśnicy z Nadleśnictwa Kartuzy leśnikami są (tak domniemywam) i oni wiedzieć muszą, bo to ich praca oparta na wykształceniu kierunkowym...
...ale nie wiedzą...
Kontynuuję - czynnik merytoryczny:
to niech sobie poczytają (poniżej), bo może czegoś na wykładach z fitosocjologii nie dosłyszeli...
i piszę to bez specjalnych emocji, jedynie z wielkim smutkiem, że się takie rzeczy dzieją, bo nasadzenia lip w buczynach, tutaj zbiorowiska Galio odorati-Fagetum syn. Melico uniflorae-Fagetum to jest po prostu degradowanie tych wielce specyficznych siedlisk
źródło w nagłówkuźródło w nagłówkuźródło: Matuszkiewicz W.1982. Przewodnik do oznaczania zbiorowisk roślinnych Polski. PWN, Warszawa.
PODSUMOWANIE
To przykro stwierdzić, ale ten pomysł i działania jest zamierzonym lub niezamierzonym mieszaniem ludziom w głowach.
To przykre tym bardziej, że miesza się także ludziom bardzo młodym - tu zwłaszcza uczniom tej szkoły.
O ile jest to pomysł i działanie niezamierzone, to świadczy li tylko o niekompetencji.
O ile zamierzone, nie muszę pisać, o czym świadczy.
Przytoczone jw skany literaturowe to są pozycje stricte z zakresu literatury STUDIÓW LEŚNYCH!
Wybiorę się nad Jezioro Klasztorne by zerknąć, jak to służby leśne zadbały o tzw. martwe drewno; do roli recenzenta, zwłaszcza tej tematyki, jestem po prostu stworzony.
problem tu poruszony ma szerszy kontekst - nie tylko Nadleśnictwo Kartuzy "wyczynia" dziwne rzeczy, ponoć merytoryczne..... patrz np. tu:
Dla mnie tradycją Ziemi Kaszubskiej nie jest z pewnością nasadzanie drzew w lasach. W dodatku na niewłaściwych siedliskach. Jej elementem, są natomiast - najdłuższe w skali Europy - starania o powstanie Kaszubskiego Parku Narodowego. Proponuję na tym się skupić. Leśnikom też. Wizerunek PGL Lasy Państwowe jest zdecydowanie czym dużo mniej ważnym.
Materiał sprzed chwili. Przeczytajcie to proszę. Ręce opadają. Wysłałem oczywiście. To druga stacja telewizyjna z tym problemem w tym roku. W pierwszej po liście się może i nieco poprawiło... Oby tu też.
Rotmanka/Gdańsk 2 V 2026r.
Sławomir Zieliński
661-604-852
www.mikrobiotop.pl
Polsat Sport Premium 2
Telewizja Polsat Sp. z o.o. ul. Ostrobramska 77 04-175 Warszawa
dotyczy: publicznego wyartykułowania przez komentatora Państwa Stacji w relacji meczu piłki nożnej Union Berlin – FC Köln prymitywnego sformułowania nawiązującego do tzw. gwary myśliwskiej w dniu 2 V 2026r.
Szanowni Państwo
W związku z odnotowanym dzisiaj i bulwersującym oraz zakłócającym spokojny, a także twórczy odbiór transmisji meczu, użyciem przez jednego z Państwa komentatorów sformułowania nawiązującego do tzw. gwary myśliwskiej, (po strzeleniu gola przez piłkarza "koziołków" Saida El Malę), konkretnie tekstu:
"rozstrzelał na własnej ambonie berlińczyków"
zdecydowanie się takiemu i innym "komentarzom" tego typu sprzeciwiam i apeluję o refleksję oraz zaprzestanie takiego podprogowego oddziaływania na widzów.
W nawiązaniu do jw, daruję sobie ponadto odniesienie do poziomu merytorycznego tak pracującej osoby.
Przecież SPORT to nie POLOWANIE, a POLOWANIE to nie SPORT !
motto: W praktyce używanie wulgaryzmów wynika przeważnie z bezmyślności (czy to z nawyku, czy z bezrefleksyjnego naśladowania), nawet jeśli nie jest wyrazem braku opanowania języka. Jedno i drugie, zarówno brak panowania rozumu nad emocjami i słowami, jak też bezmyślność w słowach, jest przede wszystkim samoupodleniem się i tym samym grzechem przeciw miłości własnej. Równocześnie jest to grzech przeciw miłości bliźniego, gdyż sprowadza myśli i uczucia także innych do sfery poniżej pasa i to traktowanej czy to z pogardą czy lubieżnie. Tym bardziej grzeszne jest opatrywanie bliźnich określeniami wulgarnymi.
Wstawiam ten smutny, krótki, nieomalże post, tutaj. Na mikrobiotopie. Chciałem na FB, ale tu będzie bardziej trwale. Tylko w ten sposób potrafię oddać Mu hołd i szacunek, za to, co robił.
źródło na pasku skanu jw
Zginął wczoraj w okolicach Dąbrowy Górniczej, jadąc rowerem, najechany przez samochód.
Poseł Sejmu RP, Łukasz Litewka, na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Z powodów, jak niżej.
Był politykiem w pragmatyce wprowadzającym w życie poglądy, które wyznawał (lewicowe).
To był wzór polityka pro-przyrodniczego, pro-środowiskowego, pro-społecznego.
Pomagał słabszym, a więc i nic dziwnego, że wszelkim zwierzętom w szczególności.
Takim Go zapamiętam.
Zapamiętam Go także dlatego, że 46 lat temu doświadczyłem podobnego wypadku na Gdańskiej Zaspie. Tyle, że ja przeżyłem. To był Polonez. Skasował mi rower zajeżdżając drogę. Ja skończyłem lot przez jego maskę na krawężniku, z rozbitą głową, połamaną kością jarzmową, a potem z 44 szwami na twarzy. Dzisiaj ich prawie nie widać, tylko ślady po wbitych operacyjnie dwukrotnie prętach do podtrzymania zestawianej kości, żeby nie opadła...
Niejednokrotnie zastanawiałem się, dlaczego dane mi było wtedy przeżyć?
Niepowtarzalny Pan Łukasz miał mniej szczęścia... Trudno przejść nad tym do porządku dziennego.
Współczuję Najbliższym Pana Łukasza. Szczerze i bardzo. Załączam poniżej zdjęcie, które zaraz losowo wybiorę ze swojego archiwum. Na wieczne zapamiętanie, może na podniesienie na duchu żyjących... (Bieszczadzki PN, 2014 rok).