Przeskocz do treści

Nowe otwarcie czy pozaspołeczny kompromis czy…?

Dedykacja

Tekst ten dedykuję Osobie, którą bardzo lubię i szanuję, ale którą nie do końca rozumiem. Gdyż ten niebanalny przyrodnik, a leśnik z wykształcenia, ciągle zdaje się jeszcze poluje. Zaś o ile już nie – proszę o sygnał panie Janku – mieszkam niedaleko, przyjadę, przeproszę za to, co w zdaniu poprzednim, pogratuluję decyzji (choć późnej) i uściskam. I nie to, żebym chciał się kreować na awatara w formule grafiki rozgrzeszającego księdza.... Choć skądinąd to właśnie pan z moim wujkiem, a misjonarzem, śp. Stefanem doskonale się znaliście, pobierając wspólnie w tuż powojennych czasach szkolne nauki....

Osoba, o której mowa to dr inż. nauk leśnych Jan Wróbel, były Główny Konserwator Przyrody, wywodzący się i związany egzystencjalnie ze wsią Dąbrówka niedaleko leśnictwa Rakówko i Kolonii Ostrowickiej. Przyjaciel, wraz z rodziną, leśnej rodziny Graś, z której się wywodzę. Ojciec Andrzeja, z którym dane mi było studiować na SGGW-AR w Warszawie. Guru, ale i chyba postrach decydentów gdańskiej administracji ochrony przyrody w latach 90. ubiegłego wieku. Poseł sprawozdawca nowatorskiej Ustawy z dnia 16 października 1991 r. o ochronie przyrody. Szkoda, że ustawa ta nie przetrwała, chociaż wymagała w kilku miejscach modyfikacji, a zwłaszcza wykopania w niebyt i na zawsze szkodliwego zapisu Art. 24 p. 10 stanowiącego, że „na terenie Lasów Państwowych znajdujących się w granicach parku krajobrazowego zadania w zakresie ochrony przyrody wykonuje samodzielnie miejscowy nadleśniczy, zgodnie z planem ochrony parku krajobrazowego, uwzględnionym w operacie urządzania lasu”. Jan Wróbel... pomocny wtedy i dla mnie, nieomalże choćby z racji samych: nazwiska i stanowiska. Z perspektywy lat dziękuję.

Prolog

Pewnego grudniowego popołudnia, gdzieś na początku trzeciego tysiąclecia, na skraju chojniaka świerkowego w pobliżu leśnictwa Rakówko niedaleko Dąbrówki i Małej Karczmy, moja ukochana śp. mama Teresa Zielińska z domu Graś, siostra siedmiu braci i jednej siostry (ukochanej mojej chrzestnej śp. Marietty Kuryłek) zaserwowała mi – chyba w tym przypadku bezwiednie – istotną lekcję życia.

Sławuś, zatrzymaj się tutaj na chwilę...” [to było przy tzw. „dużym bagnie”, przylegającym do wsi Dąbrówka]. „A po co, Mamuś?...” „Tylko zetniemy takiego małego świerka, bo potrzebny na święta na groby twoich babci i dziadka, a także Polka, Huberta oraz Piotra w pobliskim Pieniążkowie....” „Mamuś, nie możemy – to przecież państwowy las...” „No tak, ale to tylko taki jeden mały świerk, a ja przecież jestem córką leśniczego....” ...o ile mnie pamięć nie myli, nie zatrzymałem się...

Od tamtej pory nie zatrzymuję się...

... i nie planuję nawet chwilowych postojów... w przemyśleniach i działaniach na rzecz obrony różnych lasów, ich bardziej zauważalnych, ale i najdrobniejszych składowych, w tym także Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego (TPK). Przed ponad 30-to już letnią pazernością dozorcy tego zasobu Skarbu Państwa – PGL Lasy Państwowe, tutaj konkretnie Nadleśnictwa Gdańsk (RDLP w Gdańsku).  

Szczęśliwie, na swojej wąsko zdefiniowanej, gdyż osobniczej drodze żywota, znajduję wiele wspaniałych zaangażowanych obrończyń i obrońców przyrody, krajobrazu i zasobów kulturowych TPK. Dużo by tu wymieniać – [część] przyrodników, dziennikarzy, nauczycieli, prawników, społeczników, polityków, badaczy zasobów ekosystemów leśnych, ludzi o „zwykłych” profesjach i złotych sercach, obrońców dzików, ochroniarzy przyrody, także tych niepowtarzalnych tematycznych autorytetów i mentorów....... Osób zatroskanych, a przede wszystkim nie ukierunkowanych na parametry CHCIWOŚCI oraz ZARABIANIA, bez względu na uwarunkowania i zasady zwykłej społecznej UCZCIWOŚCI. To dla nich wszystkich, dla ich dewastowanych pilarkami, harvesterami, strzelbami i hipokryzją... i niszczonych często bezpowrotnie leśnych oczekiwań, pragnień i potrzeb, chce mi się jeszcze myśleć i działać.

A jeśli rozmaite „dziady leśne, myśliwskie i pokrewne, w tym o proweniencji politycznej” imputują, że to działania „za zachodnie pieniądze”, a nawet jak kiedyś, przy okazji inwentaryzacji na Mierzei Wiślanej – że  „w interesie Moskwy”, to znaczy tyle, że niewybrednie i bezczelnie kłamią. I że, za przeproszeniem, w pewną eksponowaną górną część ciała należałoby się..., gdyby to to się odważnie zmaterializowało. Co jednak nie następuje od kilkudziesięciu już lat. Taka podła „tchórzliwa” strategia [wybaczcie tchórze zwyczajne Mustela putorius] i moralny konstrukt psycho-fizyczny tę strategię realizujący. Nad czym, jako z wychowania niekoniecznie grzeczny były dolno-wrzeszczanin i dolno-orunianin ubolewam, bo należałoby się. Może i w atmosferze pewnej niekompatybilności z przepisami prawa.

Wygląda na to, że osiągnięto kompromis w Urzędzie Marszałkowskim...

https://gdansk.tvp.pl/76260940/04032024-1830

... poinformowała pani redaktor o skądinąd miłej aparycji, w wieczornym wydaniu Panoramy Gdańskiej w dniu 4 III 2024r. Nomen omen w 89 rocznicę dnia urodzin wspomnianego wyżej mojego kochanego śp. wujka księdza Stefana Grasia.

https://gdansk.ipn.gov.pl/pl2/aktualnosci/135307,Zmarl-ksiadz-radca-Stefan-Gras-1-stycznia-2021.html

http://mikrobiotop.pl/index.php/2018/03/17/chodzic-po-ziemi-jak-po-swiatyni-wywiad-z-ksiedzem-misjonarzem-stefanem-grasiem/

Któż to taki, jakież to szczęśliwe gremium jedno z drugim „osiągnęło kompromis” dnia owego w Urzędzie Marszałkowskim w Gdańsku? Wychodzi na to, że podmioty trzy.

  1. Marszałek Województwa Pomorskiego pan Mieczysław Struk – człowiek po batalii sądowej o zatwierdzenie torpedowanego przez byłego wojewodę pomorskiego i leśników Planu Ochrony Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego wykonanego przez Klub Przyrodników – moją „jednostkę macierzystą”. I żeby nie było, byłem w zespole Planu (bezkręgowce), był też w nim np. nie kto inny, bo Marcin S. Wilga (grzyby, śluzowce) wspólnie z Mirkiem Wantoch-Rekowskim.
  2. Nowa Wojewoda Pomorska pani Beata Rutkiewicz.
  3. Regionalni leśnicy, z „twarzą grona” panem Andrzejem Schlesserem, nowo powołanym dyrektorem RDLP w Gdańsku.

Zdziwienia i pytania

  1. Czemu właściwie miało służyć to spotkanie? Bo że z leśnikami w TPK jest od kilkudziesięciu już lat problem, i to wielowątkowy, a i w tym roku trwa nadal,.... no i że klimat się ociepla.... i że „będą wchodziły” gatunki lepiej przystosowane do jego zmian...., to chyba wszyscy wiedzą.
  2. Jaki był koszt sumaryczny delegacji leśnych uczestników spotkania (około 100 osób, które prawie „na wyłączność zazieleniły” mundurami salę)?
  3. I jak ta sumaryczna kwota, wydatkowana z tzw. „samofinansowania” PGLLP, tj. de facto z zasobu Skarbu Państwa, tj. kasy twojej, jej, jego, mojej...  ma się do idei i litery „nowego otwarcia we wzajemnej współpracy”, jak to był łaskaw nazwać pan marszałek?
  4. Czy organizator, a więc pan marszałek, miał na uwadze zapisy ratyfikowanej przez Polskę Konwencji z Aarhus z dnia 25 VI 1998r. o dostępie do informacji, udziale społeczeństwa w podejmowaniu decyzji oraz dostępie do sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska? Wygląda na to, że coś tu nie zagrało... Gdyż próżno na sali Urzędu Marszałkowskiego w dniu 4 III 2024r. było szukać WSZYSTKICH INTERESARIUSZY zainteresowanych/uwikłanych w mentalne i inne powiązania z TPK.
  5. A może to było po prostu szkolenie leśników? Wtedy pojąłbym, chyba.

Nowe otwarcie? hmm..........

P.S. post scriptum całkiem na odwrót, a więc na początku podrozdziału.....

Wypada, czy wręcz trzeba zaznaczyć, że część trójmiejskich przyrodniczych aktywistów próbuje podchodzić pozytywnie do świeżo mianowanego dyrektora RDLP w Gdańsku pana Andrzeja Schlessera. Ja się akurat do tego grona, póki co, nie zaliczam. Ale, wyrosły w poszanowaniu różnorodności, nie tylko biologicznej, szanuję podejście Koleżanek i Kolegów. Moja „dead line” jest taka – PGL LASY PAŃSTWOWE WYCOFAJĄ (W ŚWIETLE KAMER, MIKROFONÓW ITP.) POZEW Z ART.212 KODEKSU KARNEGO (!!!) PRZECIWKO AKTYWIŚCIE TRÓJMIEJSKIEMU BRUNONOWI WOŁOSZOWI. NO I JAK NAJPRĘDZEJ WRÓCĄ – ZOBLIGOWANI STOSOWNYMI ZAPISAMI PRAWA – DO BUDŻETÓWKI LUB DO FORMUŁY, GDZIE BĘDĄ ZREDUKOWANI PERSONALNIE I MNIEJ BĘDĄ ZARABIAĆ. To wtedy rozmawiać mogę.  A ile zarabiają ?

Przeciętne wynagrodzenie miesięczne ogółem w Lasach Państwowych wynosiło 10441,7zł”.

[źródło: Sprawozdanie finansowo-gospodarcze za 2022 rok. PGLLP, DGLP, Warszawa, 2023].

Tak, ta kwota to nie pomyłka. Z naciskiem na słowo Przeciętne.

Panie Marszałku Województwa Pomorskiego. Tak się jakoś formalnie, ale i na poziomie mentalnym składa, że siłą piastowanego urzędu wypowiada się pan nie tylko w imieniu statystycznych wszystkich, ale także wielu światłych środowiskowo i myślących pro-przyrodniczo osób. Mieszkanek i mieszkańców Trójmiasta i Małego Trójmiasta, a co więcej – całego województwa pomorskiego. Ja też do tych wszystkich statystycznych, jako mieszkaniec wsi Rotmanka, należę. Mam proste oczekiwania – proszę, żeby pan tę sytuację jeszcze raz przemyślał. Skoro po niewątpliwym formalnym sukcesie z pana niepodważalnym udziałem, jakim jest stan po kasacji wiadomego sprzeciwu wiadomych gremiów względem Planu Ochrony TPK, zaprasza pan wiadome gremium i ogłasza pan publicznie „nowe otwarcie we wzajemnej współpracy”, to mogę tu tylko ubolewać i podjąć na ten moment decyzję o zaprzestaniu pisania. Co też niniejszym czynię.  

https://www.zawszepomorze.pl/burza-wokol-ochrony-trojmiejskiego-parku-krajobrazowego-lesnicy-atakuja-marszalka

Tematyczne wybrane najnowsze „ścinki” z FB

a w PGL Lasy Państwowe: z nowym dyrektorem Lasów Państwowych 🥸z nowym dyrektorem RDLP w Gdańsku 🥸z nowym p.o. Nadleśnictwa Gdańsk = byłym zastępcą nadl. tegoż. 🥸BEZ ZMIAN - to raptularzowo/pilarkowo/harvesterowo/dubeltówkowo/sztucerowe, patologiczne i zakłamane do cna leśne grono, po prostu NIE CHCE TEGO CZEGOŚ, CO OCZYWISTE, PRZYJĄĆ DO WIADOMOŚCI - TEN LAS NIE JEST WASZ 🧐a tę rębnię IVD możecie sobie po prostu w wiadomej części ewolucyjnie ukształtowanej formuły biomasy umieścić..... to są po prostu kpiny i "robienie sobie jaj" z lokalnych społeczności..... które obudzą się za jakiś czas "z ręką w nocniku", jeśli będą tak bierne, jak dotąd, W SWOICH ŚRODOWISKOWYCH SPRAWACH 😞Joanna Krysiak i Ania Gwóźdź - dokumentalistyczny szacun od dokumentalisty za ujęcie - ono mówi (niestety!) wszystko to, co trzeba...

aut. S.Zieliński

Gdańsk-Oliwa, ul. Kwietna fot. Ania Gwóźdź

Nie widzimy zmian w działalności Nadleśnictwa Gdańsk. Nie widzimy możliwości do poszukiwania porozumienia, które to porozumienie powinno opierać się o interes społeczny. Interes leśników "puki" co (puk, puk) jest górą.

aut. Trójmiejskie Lasy Społeczny Sprzeciw Przeciw Złej Gospodarce

https://www.zawszepomorze.pl/znieslawione-lasy-panstwowe-walka-o-dobre-imie-czy-sprawa-wstydliwa

Ulala, no tutaj to już grubo. Nie żadne półsłówka typu "lasy należą do Lasów Państwowych" albo "lasy są Lasów Państwowych". Tylko z grubej rury - "Lasy Państwowe są aktualnym właścicielem terenu". Niezależnie od oczywistej bzdury, sformułowanie to ma pewne implikacje prawne. Jeśli są "aktualnym właścicielem" to od kogo tą własność nabyły? Od nas? I w jaki sposób? Prawem kaduka? A jeśli są "aktualnym właścicielem" to też mogą przestać nim być 🙃. I sprzedać taki las Bór Zielony jeden wie komu.

aut. P. Szutowicz

petycje, artykuły, książki, żale internetowe itd. tej korpo nie ruszają - to jest zapisane w jej strategii; droga dla nas jest tylko jedna: PGLLP z powrotem do budżetówki lub do jakiejkolwiek formuły, gdzie BĘDĄ ZREDUKOWANI PERSONALNIE I BĘDĄ MNIEJ ZARABIAĆ

aut. S.Zieliński

dzięki Pani Prezydencie (nie mogę się odzwyczaić...), ale ta zła historia z Trójmiejskim PK dzieje się dalej i różne są no to dowody... podam przykładowe hasła kluczowe: Góra Schwabego, rzecznik NG-już-RDLP, rozprawa B. Wołosza ciągle trwa, rez. Lasy Sopockie wciąż nie powstał a o rez. Lasy Oliwskie cisza....itd. 🤨my ciągle o ten Pana i nasz Park walczymy..... potrzebujemy (w całym kraju) zmian systemowych, nie wystarczy odsunięcie Obajtków, będą kolejni "Obajtkowie"

aut. S.Zieliński (do pana posła Jacka Karnowskiego)

https://www.facebook.com/reel/935555164765875

W zeszłym tygodniu poszedłem na południową część Góry Schwabego - od strony Doliny Radości. W grudniu 2023 leśnicy przeprowadzili tam "rębnię stopniową gniazdową udoskonaloną" i "pozyskali" ponad 700m3 drewna... już wcześniej widziałem efekty tych cięć na północnym skraju Góry, od strony Doliny Czystej Wody, ale to co się stało na południu, to już zupełnie inna skala... strach pomyśleć, jak by to miejsce wyglądało, i czy w ogóle można byłoby je jeszcze nazwać lasem, gdyby Lasy Państwowe zrealizowały swój pierwotny zamysł i przeprowadziły "rębnię częściową wielkopowierzchniową" z trzykrotnie większym pozyskaniem... ale przejdźmy do konkretów... czego my tu nie mamy... ➡️Wycinka niezgodna z siedliskiem (tzn. wycinanie buków, dla których to jest naturalne siedlisko i pozostawianie sztucznie wprowadzonych sosen)? Jest. ➡️Wycinanie drzew biocenotycznych? Jest. ➡️Cięcia w obszarze występowania dzięcioła czarnego, siniaka i muchołówki małej? Są ➡️O to, czy zbadano występowanie chronionych grzybów, porostów czy owadów nie pytam, bo gdyby taki złociszek jaskrawy wyskoczył zza węgła i wrzasnął na pełne gardło, to leśnik i tak pewnie by go nie zauważył. ➡️Uszkodzenia drzew "pozostawionych na pniu" przy zrywce i zwózce drewna? Są. I to ile! ➡️Prowadzenie dróg zrywkowych pionowo w dół stromych zboczy? Jest ➡️Rycie ściółki do gołej ziemi? Jest. ➡️Niszczenie szlaków spacerowych? Jest. ➡️Palenie ogniska w lesie (tak, tak - panowie z Zakładu Usług Leśnych zrobili sobie ognisko na wyrębie). Co się dalej stanie z Górą? Nie wiem. Nowy plan urządzenia lasu jest w trakcie opracowywania. Podobno leśnicy mają go dostosować do wymogów planu ochrony TPK. Pytanie - czy również w takim zakresie w jakim zawiera wskazówki radykalnie zmieniające gospodarkę leśną. Funkcjonuje moratorium - ale to tylko malutki plasterek na wielką, ziejącą ranę (BTW, gdyby moratorium dotyczyło też rok 2023, to jestem przekonany, że Góra Schwabego - z jej walorami przyrodniczymi i społecznymi - na bank by się do niego "załapała"). Trwają dyskusje i rozmowy o trwałym wyłączeniu 20% lasów w Polsce z pozyskania drewna i o generalnej zmianie polityki leśnej. Ale zanim to nastąpi musimy ratować co się da, takimi środkami, jakie mamy, czyli poprzez tworzenie wyższych form ochrony przyrody, z dopuszczeniem rekreacji czy zbioru grzybów. Do tego potrzebujemy wsparcia samorządów. Magdalena Jachim Anna Golędzinowska Łukasz Bejm - potrzebujemy samorządowców, którzy pomogą "wyprowadzić piły" z Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Na koniec coś dla leśników z Nadleśnictwa Gdańsk - zdjęcie biogrupy buk-sosna rosnącej sobie spokojnie w pewnym pomorskim leśnictwie, której nikt w tymże leśnictwie nawet nie myśli wycinać. Czyli jednak można...

aut. P. Szutowicz


Góra Schwabego Trójmiejski PK fot. Paweł Szutowicz

Zgadnijcie kto to powiedział: "W bieżącym roku, podczas wyznaczania drzew do usunięcia, przykładaliśmy szczególną uwagę do ochrony drzew dziuplastych i biocenotycznych." Powiedział to Pan Łukasz Plonus, wówczas jeszcze rzecznik prasowy Nadleśnictwa Gdańsk, obecnie rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku. To była wypowiedź dla redakcji Zawsze Pomorze, z dnia 15 listopada 2023 roku. Ledwie miesiąc później, w grudniu 2023, w trakcie rąbaniny na Górze Schwabego leśnicy wycięli biocenotycznego buka, tzw. "dwójkę" (czyli drzewo o dwóch pniach), z dziuplą, naroślą i miejscem żerowania dzięcioła czarnego. Trudno o bardziej biocenotyczne drzewo, a mimo to nie pomogła mu ta "szczególna uwaga". No, chyba, że chodzi o to, że leśnicy ze szczególną uwagą usuwają drzewa, które nie pasują do ich ideału plantacji leśnej. Nadleśnictwo GdańskRegionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Gdańsku - mamy już serdecznie dość. Nie obchodzi nas, że w listopadzie i grudniu zeszłego roku byliście zajęci rozgrywkami personalnymi. Nie mówcie nam, że poprzednicy byli "be" - a jeśli już to mówicie, to bądźcie konsekwentni i cofnijcie zarzuty przeciwko Brunonowi Wołoszowi - przecież postawili je Wasi poprzednicy. Nie mówcie, że zmiany trzeba wprowadzać stopniowo. Nie mówcie, że nie macie narzędzi do przeprowadzenia zmian. Macie te narzędzia! Zmieńcie gospodarkę leśną w TPK zgodnie z zaleceniami planu ochrony. Wszystkimi. I skończcie eksploatacyjną wycinkę naszego lasu.

aut. P. Szutowicz

fot. i grafika S. Zieliński

dzisiaj 29 II 2024r. - "dzienny" wyznacznik roku przestępnego... ja jednak dziś wcześnie rano na Górze Schwabego w Trójmiejskim PK, obserwując to zdewastowane magiczne miejsce dla wielu z nas, miałem skojarzenia ze słowem podobnie brzmiącym lecz niosącym całkiem inną treść, i bynajmniej nie było to słowo "przystępnie"### slajd dedykuję wszystkim tym Włodarzom Trójmiasta i Małego Trójmiasta, którzy się jeszcze nie ocknęli i nie kojarzą, że niszczone jest w naszych lasach dziedzictwo lokalnych społeczności, a powodzie w mieście to także pochodna takich jak ta na zdjęciu dewastacji (historyczny szlak turystyczny) czynionych przez PGL Lasy Państwowe 🤨rozmawiałem niedawno z kilkoma mądrymi empatycznymi pro-środowiskowymi Osobami... formuła pozwu zbiorowego względem jw instytucji wydaje się być tą właściwą - gdyż petycje, negocjacje, artykuły, protesty, żale internetowe, pisaninę, dokumenty planistyczne, itd. Lasy Państwowe mają w pewnej, nie wartej wymienienia części instytucjonalnego ciała... ps. strzałką zaznaczyłem miejsce wycięcia "mojego" biocenotycznego buka - będzie o tym jeszcze nieco na mikrobiotop.pl, zapraszam za jakiś czas

aut. S. Zieliński

fot. i grafika S. Zieliński

Epilog

Wiem, że mojej ukochanej mamie się z tym świerkiem wtedy „przytrafiło”. Generalnie była empatyczną, wrażliwą osobą, zwłaszcza dla zwierząt. Niejednego ptaka-biedaka próbowaliśmy ratować. Nauczyła mnie tej empatii. Za co bardzo dziękuję. Razem z moim ukochanym tatą, Józefem Zielińskim, chcieli, aby przyroda znalazła się także na ich nagrobku. I tak się stało, a pierwotną „literówkę” kamieniarzy, którzy napisali „przyroda” z małej litery, zleciliśmy skorygować tuż po śmierci mamy. To było całkiem niedawno. W pogrzebie uczestniczył także pan Janek oraz ostatni z braci mamy, a mój kochany chrzestny śp. Tedziu Graś.

Podziękowania

Dziękuję: Brunonowi Wołoszowi prezesowi Fidelis Siluas za czujność medialną. Iwonie Zielińskiej szefowej Wschodniopomorskiego Koła Terenowego Klubu Przyrodników za inspirację. Dance Czachor, Marcinowi S. Wildze, Michałowi Kochańczykowi, Brunonowi Wołoszowi za pomoc w porządkowaniu grobów na cmentarzu w Pieniążkowie.

Pozdrowienia

Nieustająco pozdrawiam: panią prof. Ewę Symonides i panią prof. Małgorzatę Latałową oraz  kuzynostwo: Elę z Krzyśkiem, Gosię z Wojtkiem, Anetkę z Wieśkiem, Henię z Darkiem,  Bogusia, Tomka oraz Marcina z Izą.