Przeskocz do treści

Sławomir Zieliński (z wczorajszej inspiracji Iwony Zielińskiej)

Motto:"(...) Czy słyszysz, jak w Twoją stronę dziś kierujemy swój głos? To my, kulami rażone. Zwierzęta, czarne jak noc (...)". Katarzyna Ryrych "Modlitwa", w: Probucka D. [red.] "Etyczne potępienie myślistwa", Wyd. Universitas, Kraków, 2020.

  1. Historycznie i definicyjnie – to z ambon kapłani (duszpasterze, pasterze dusz) nauczali owieczki (dusze) co czynić, aby pośmiertnie trafić na niebiańskie pastwiska. Posthistorycznie i synonimicznie – to z ambon myśliwi (skojarzenie: "myśli, że wi") "pomagają" niezliczonym zastępom istot żywych, w tym ludziom, przenieść się w sposób nieplanowany i nagły do rzeczonych jw przestrzeni. Od wielu już lat kapłani coraz rzadziej wędrują na kościelne ambony, aby z nich nauczać owieczki. Myśliwi nieustannie nasilają swoją obecność na ambonach w lasach i poza nimi. Ponadto doskonalą "ambonową linię ewolucyjną" wpływając nie tylko na rozkwit różnorodności form tych konstrukcji, ale także kształtując nowe gałęzie rozwojowe – vide tzw. zwyżki.
"Śmierć ambony". Między Rotmanką, Lipcami i Borkowem. 2024 rok, fot. SZ
Zwyżka, a już raczej zniżka... Okolice Kleszczewa. 2022 rok, fot. SZ

2. Czy w oparciu o powyższe można postawić tezę, że postępujący regres praktycznego korzystania z ambon kościelnych przez stosowne osoby jest podświadomym "oddawaniem duchowego pola" ambonom myśliwskim i ich użytkownikom? Innymi słowy – czy aby nie dzieje się we współczesnych czasach tak, że słowo "ambona" mniej się z kościołem kojarzy, za to bardziej z zabijaniem poza nim?

Ambona myśliwska a obok paśnik. Iwięciński Las k/Koszalina. 2015 rok, fot. SZ

3. A ponadto: jak teza postawiona w punkcie 2 ma się do przestrzegania przez wierzących polujących przykazania nr 5 Dekalogu? Dodatkowo w kontekście faktu, że około 300 kapłanów w Polsce to myśliwi łamiący w szczególnie perwersyjny sposób wzmiankowane 5 przykazanie... Zaś o ile ktokolwiek zdecydowałby się tutaj na tłumaczenie pt. "przykazanie nr 5 Dekalogu, tj. Nie zabijaj dotyczy li tylko ludzi", to jest to droga z różnych względów ryzykowna. Na przykład z takiego, iż skoro tak..., to co w takim razie począć – per analogiam – z przykazaniem nr 6 Dekalogu, tj. Nie cudzołóż? W kwestii analizy przypadku można się tutaj posłużyć przykładem osławionego twierdzenia byłego dyrektora generalnego PGL Lasy Państwowe Konrada Tomaszewskiego, w którym troskliwie stwierdził (w stronę ekologów), że nie warto uprawiać seksu z kozą. Co w uwarunkowaniach jw z tym fantem w takim przypadku począć?

Stado owiec wrzosówek i kóz Klubu Przyrodników. Stacja i siedziba Klubu Przyrodników w Owczarach n/Odrą, jedyne w Polsce Muzeum Łąki. 2021 rok, fot. SZ

4. Z ambon kościelnych głoszony jest szacunek do życia. Zwłaszcza zaś życia po śmierci. Co symptomatyczne, z ambon myśliwskich śmierć się serwuje. Śmierć nagłą i niespodziewaną. Stanowiącą finalny skutek realizacji hobby tę śmierć zadającego. Bezbronnemu. I ponoć bezdusznemu zwierzęciu. Pozbawiając (apriorycznie) zwierzę duszy, myśliwy stawia się w roli "pana i stwórcy", kontrolującego drogę do niebiańskich pastwisk. Bezduszne, z wielkim prawdopodobieństwem, są lotki i tarcze na strzelnicach. Dlaczego do nich "pan i stwórca" strzela tylko w ramach treningu? Czy dlatego, że nie tryska z nich krew i odłamki kości, że nie wylewają się trzewia, czy też że nie targają strukturą tarcz czy lotek przedśmiertne konwulsje? Tego "panu i stwórcy" brakuje?

W tym dwuwieżowym kościele (pw. A. Boboli, Świecie) także była ambona. Na zdjęciu dusze prozwierzęce: Jarek Ostrowski (JO) i Sławek Zieliński (SZ) w trakcie prac wysokościowych na neoromańskich wieżach. Schyłek lat 80. ubiegłego wieku. fot. JO i SZ

5. Bezduszne, niedouczone i zakompleksione osobniki niosące śmierć z ambon myśliwskich narzuciły systemowi tego kraju procedury rozliczeń za tych ambon niszczenie. Sztandarowym tegorocznym przykładem tępej formalnej uległości Państwa Polskiego względem lobby myśliwskiego stało się prawne prześladowanie nauczyciela etyki i filozofii z I Liceum Ogólnokształcącego w Olsztynie. Nauczyciel ten, nawiązując do aksjomatów nauk, które naucza, zniszczył 18 ambon myśliwskich. Ze szkoły został wyprowadzony w kajdankach. Postawiono mu siedem zarzutów, wśród nich narażenia na utratę życia – myśliwego, pod ciężarem którego zawaliła się uszkodzona ambona. W mojej ocenie sytuacja ta urasta do rangi swoistego symbolu poziomu myśliwskiej inteligencji i spostrzegawczości. I kolejnego argumentu, po np. "pomyliłem z dzikiem", do dyskusji o kompetencji myśliwych do prowadzenia tzw. gospodarki łowieckiej. Lub inaczej – stawiania się w roli "pana i stwórcy". Ponadto potrzeby wprowadzenia obligatoryjnych okresowych badań lekarskich wszystkich tzw. myśliwych. Z naciskiem na badania okulistyczne, psychiatryczne i neurologiczne.

Okolice Borkowa, południowa obwodnica Gdańska. 2022 rok, fot SZ

6. W kwestii sytuacji oskarżonego nauczyciela powiem od siebie tak. W pełni, także jako nauczyciel (ekologii), ale i były z "dawnych czasów" (incydentalny) myśliwy, solidaryzuję się z linią postępowania tego człowieka. W sposób jednoznaczny pokazał on, także swoim wychowankom, w którym miejscu lokalizować dobro, a w którym zło. I żadne kolejne reperkusje względem niego (oby nie nastąpiły), nic tu obiektywnie nie są w stanie zmienić. Ten nauczyciel stanął po stronie dobra. Swoisty kolejny przyczynek do zasobu pozytywnej przeciwwagi względem "rzeczpospolitej myśliwskiej", a w jej ramach np. dla wzmiankowanych około 300 polujących "księży".

Myśliwy. Być może ksiądz. źródło: Zieliński S., Lewiński W. 2003. Zarys ekologii. Z elementami ochrony środowiska i ochrony przyrody. Operon, Gdynia.

7. Ambony dewastują krajobraz. Architektoniczną brzydotą. Łamaniem harmonii przestrzeni. Unoszącym się nad nimi nimbem cierpienia i nagłej okrutnej śmierci. Pogardy dla życia. Pochwały krwawej przemocy. Syntetyczną formułą dobrze oddającą prostactwo myśliwskiego postrzegania i rozumienia rzeczywistości. Co na to wszystko ustawa krajobrazowa? Czy poza miastami jej zapisy nie obowiązują?

Nadmorski Park Krajobrazowy. 2020 rok, fot. SZ

8. Z myśliwskich ambon zanieczyszczane jest środowisko. To m.in. z nich wystrzeliwuje się w przestrzeń przyrodniczą Polski około 640 ton ołowiu rocznie. To więcej niż suma emisji przemysłowych i motoryzacyjnych tego pierwiastka w kraju. Ołów, jak chyba wszyscy wiemy (polujący też?), jest środowiskową trucizną. Reasumując – myśliwi to jedyna grupa Polsce, która w majestacie prawa śmieci. I nie ponosi z tego powodu żadnych konsekwencji prawnych. Przypomnę już nieomalże do znudzenia, że wszelacy emitenci toksyn są zobowiązani prawnie wnosić opłaty środowiskowe do Skarbu Państwa (jeśli nie przekroczą emisyjnych limitów). W przypadku tych limitów przekroczenia są dodatkowo finansowo karani. Te środki zasilają Skarb Państwa, a konkretnie narodowy i wojewódzkie fundusze ochrony środowiska.

Zerodowane śruciny ołowiu z plaży w Lubiatowie. Czy fakt, że to szkodzi plażowiczom obchodzi myśliwych? 2020 rok, fot. SZ

9. A więc ambony myśliwskie (a oprócz nich sztucery, dubeltówki itd.) są narzędziami środowiskowych wykroczeń, a może i przestępstw. I co? I nic. Z kolei ktoś (tutaj np. przywołany wcześniej nauczyciel), kto stara się (profilaktycznie) te narzędzia likwidować jest pociągany do odpowiedzialności karnej (grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności). To Polska właśnie. Nadal taka sama. Rzeczpospolita myśliwska. Prawo też.

Okolice Kleszczewa. 2022 rok, fot. SZ

10. Ambony. Narzędzia na usługach zła. Niemi jego świadkowie. Jednak – w skali spojrzenia długofalowego – to tylko ewolucyjne efemerydy. Prędzej czy później trafią (koncepcyjnie) na śmietnik historii – jestem o tym przekonany. Abstrahując od szeregu przemyśleń i poczynań własnych, kibicuję przyrodzie w destrukcji (dekompozycji) tych okropnych tworów. Trzymam kciuki za procesy, za sprzyjające przyspieszonemu rozkładowi parametry tzw. przyrody nieożywionej, za naturalne zjawiska destruktywne. Tudzież za aktywność troficzną niemałej palety gatunków, dla których drewno – substrat większości konstrukcji myśliwskich ambon i zwyżek stanowi pierwszorzędny pokarm. Ponadto siłą rzeczy – jako entomolog – sytuuję się nieustająco po stronie i sympatyzuję z nieraz wielce wyspecjalizowanymi w tym względzie drewnożernymi owadami, np. wybranymi gatunkami: korników, kózek, bogatków, zadrowatych, trzpienników, kołatków, sprężyków, miazgowców, kapturników, wyrynników, ryjkowców, przezierników, mrówek.... Ale i innych współpracujących lub konkurujących, obligatoryjnych lub fakultatywnych saproksylobiontycznych grzybów, śluzowców, nicieni, mięczaków, niesporczaków, bakterii, porostów, glonów i całej tej rzeszy przyrodniczego drobiazgu, który przyczynia się do "czyszczenia" przyrody z tego typu śmiercionośnych upiększeń. Na pohybel ambonom myśliwskim. Niech giną! I niech się rozkładają w spokoju.

źródło: Brauns A., 1975. Owady leśne. PWRiL, Warszawa
"Agonia zwyżki w objęciach świerka", rezerwat "Bór Samliński im. Henryka Zięciaka". 2024 rok, fot. SZ

Sławomir Zieliński

Nie wszyscy z nas funkcjonują w internetowej przestrzeni medium Facebooka. Tamże, na profilu pt. Kaszubski Park Narodowy projektowany, wystawiłem wczoraj ważny dokumentacyjny materiał traktujący o tym, jak to kiedyś wojewódzki konserwator przyrody w Gdańsku chciał zmniejszyć i tak mały rezerwat "Lubygość" o prawie 15ha. Argumentem "za", jak się domyślacie - nie sformułowanym oczywiście oficjalnie - była chęć poprowadzenia nieskrępowanych cięć całkiem dorosłych buków i dębów we wschodniej części rezerwatu. Kto chciał ciąć? No cóż.... pytanie retoryczne. Z całą pewnością nie byli to przywołani w tekście pracownicy Zarządu Parków Krajobrazowych w Gdańsku z nieformalnie funkcjonującej Pracowni Dokumentacji i Ochrony Przyrody.....

Oto ten materiał.

Dzisiaj czas na lekcję historii (myślę, że warto czerpać). //// Od 1962 r. funkcjonuje prawnie w Lasach Mirachowskich, na terenie projektowanego Kaszubskiego PN rezerwat przyrody "Lubygość". Obejmuje on dystroficzne jezioro, umiejscowione w Rynnie Potęgowskiej i okoliczne wiekowe ekosystemy leśne, wyjątkowe - chyba nawet w skali całego Pomorza Wschodniego pod względem krajobrazowym i przyrodniczym. //// Ponadto, nie dość, że jezioro unikatowe i piękne, a las niebanalny, to jeszcze na dodatek na północnym zboczu rynny umiejscowione są rewelacyjne groty żwirowo-zlepieńcowe, a nieco powyżej historyczny schron TOW Gryf Pomorski. ////

I teraz tak. W latach 90. XX w. ówczesny wojewódzki konserwator przyrody w Gdańsku p. Jacek Rolbiecki wystąpił do Ministerstwa Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa z postulatem zmniejszenia tego i tak małego (zaledwie 54,60 ha, w tym większość to "woda") rezerwatu o 14,58 ha (las, na fotce obwiodłem mniej więcej granice obszaru do likwidacji na zielono). Powód był jeden. Od razu dopowiem, że nie licujący z powagą i oczekiwaną charyzmą funkcji wojewódzkiego konserwatora przyrody. Mianowicie: w proponowanej przez konserwatora do wyłączenia wschodniej flance rezerwatu dominowały dość wiekowe buczyny, a w nich m. in. niemłode buki i dęby.... (patrz foto pnia ściętego drzewa - ot, dobry materiał na leśników zarobek). Prezentowane poniżej pismo było swoistą, ale i wymuszoną przez "czynniki niższego szczebla" porażką WKP w Gdańsku. Której później nie darował, bo pamiętliwy był. Lecz stało się to sukcesem "drugiej strony", konkretnie takich "karłów reakcji" jak A. Garbalewski czy S. Zieliński //// WKP w Gdańsku Jacek Rolbiecki już nie żyje. Każdy przyrodnik lokalny post factum vita wie, że był on przychylny PGL Lasy Państwowe między innymi dlatego, że polował. Nie żyje też już dyrektor ZPK w Gdańsku dr Marian Kosmala. Który, niestety, "trzymał linię" WKP. Chociaż może i nie musiał. Ryzyka zabrakło? Pewnie tak. Sformułowanie z pisma dotyczącego Lubygości pt. "prośba" (Rady Naukowo-Społecznej przy Dyrektorze Parków Krajobrazowych w Gdańsku), odnoszące się zwłaszcza do Jej byłej Szefowej, wspaniałej dr Marysi Wieloch ze Stacji MiIZ PAN w Górkach Wschodnich (ps.: Marysia nie prosiła lecz ŻĄDAŁA), jest dla mnie miernikiem poziomu wstydu lub hipokryzji (jak kto woli) pana J. Rolbieckiego //// Zaś co do Anoplodera sexguttata... - to z kolei wskaźnik obrzydzenia jw "konserwatora" względem piszącego te słowa, który to piszący dwa lata później został "reorganizacyjnie" z ZPK w Gdańsku usunięty - dyrektor dr M. Kosmala nie miał tu NIC do gadania, J. Rolbiecki i owszem MIAŁ....//// Reasumując, najważniejsze jest to, że REZERWAT ZOSTAŁ OBRONIONY /// A personalne konsekwencje późniejsze, no cóż... ja się potrafiłem generalnie przekwalifikować, a z ochroną przyrody i tak się nie rozstałem.... jakiś czas później na stanowiskach dyrektora ZPK w Gdańsku i WKP też nastąpiły zmiany...

ps. a takiego lub innego przekwalifikowania boją się, chyba jak diabeł święconej wody leśnicy z PGL LP.... czy to jedyna grupa zawodowa w Polsce, która nie umie się przekwalifikować? "masz być niczym bądź leśniczym"?/ czy to naprawdę prawda?

Wschodnia rubież rezerwatu przyrody "Lubygość" ...., to drzewo już zdążyli ściąć, tu już nie miało być rezerwatu.... a jednak stało się inaczej. To był jeden z większych sukcesów ochroniarzy przyrody w tamtym czasie... Zwyciężonym - o paradoksie - był wojewódzki konserwator przyrody i ponoć zatroskane rezerwatami PGL Lasy Państwowe.... fot. S.Z. lata. 90. ubiegłego wieku

Wstęp Sławomir Zieliński, meritum tekst Brunon Wołosz

Wstęp

Jestem pełen uznania dla wystąpienia Brunona Wołosza na spotkaniu tzw. Zespołu Lokalnej Współpracy, wczoraj w Sopotece w Sopocie. Wśród kwestii szczególnie cennych (dla mnie) było błyskawiczne (czyżby parzyło? 🙂 ) przekazanie facylitatorowi pisma wręczonego przez Brunona nadleśniczemu Nadleśnictwa Gdańsk - pismo przekazał "poparzony" 🙂 tj. nadleśniczy dr Sebastian Klich.

Także szanuję, iż ze wzmiankowanego spotkania wczorajszego Brunon wyszedł szybko.... To był dobry ruch... szkoda po prostu czasu.... Jakiś czas później wyszli kolejni, w tym Ola Gosk, Michał Kochańczyk, Jarek Ostrowski i Sławek Zieliński.

A tym co zostali cierpliwie do końca w tym m.in. Pawłowi Szutowiczowi, Oli Pastuszce, Tomkowi Tabeau, Ani i Maćkowi Jaskuła, Mariuszowi Piontasowi, Michałowi Kamelskiemu, Marcinowi Wiśniewskiemu, składam swoje wyrazy uznania. Głównie za cierpliwość. Gdyż te spotkania to - moim i nie tylko zdaniem - strata czasu. Szanujmy czas. Nie mamy go zbyt wiele.... Nie składajmy w prezencie tego czasu chciwej korporacji PGL Lasy Państwowe... to korpo po prostu na ten prezent nie zasłużyło. W żaden sposób.

Poniżej tekst pisma autorstwa Brunona.

Dziś odbywa się (ciągle trwa, kiedy piszę ten artykuł) spotkanie informacyjne, konsultacyjne (?), zainicjowane przez Nadleśnictwo Gdańsk, PGL „Lasy Państwowe”. Nie dotrwałem do końca, bo twórcy procesu rzekomych negocjacji, sprytnie utworzyli rozległą i dość zawiłą procedurę rzekomych konsultacji z leśnikami, jakie mają się odbywać w przyszłości, po uchwaleniu nowego PUL (Plan Urządzenia Lasu). To co istotne w całym procesie, to rozłożenie jego w czasie. Inaczej mówiąc, my będziemy się z nimi spotykać, tracić swój cenny czas (nikt nam za takie spotkania nie płaci, im tak), a oni będą nam wycinać nasz cenny Trójmiejski Park Krajobrazowy (TPK). Szkoda czasu i energii na bezproduktywne spotkania. Przez szacunek do siebie i do Was, szkoda mi było czasu na uczestnictwo w dyskusji. Moje wystąpienie było krótkie:- domagamy się od leśników przestrzegania prawa! Obecna ustawa o lasach (która jest daleka od ideału) oddziela gospodarkę leśną od ochrony lasu (ekosystemu). Zatem domagamy się w TPK ochrony po latach okaleczania tego lasu. Czas zastosować zapisy z ustawy, które (wydaje im się) sprytnie leśnicy omijają, a są czytelne i jednoznaczne: Rozdział 2 Gospodarka leśna Art. 7. 1. Trwale zrównoważoną gospodarkę leśną prowadzi się według planu urządzenia lasu lub uproszczonego planu urządzenia lasu, z uwzględnieniem w szczególności następujących celów: 1) zachowania lasów i korzystnego ich wpływu na klimat, powietrze, wodę, glebę, warunki życia i zdrowia człowieka oraz na równowagę przyrodniczą; 2) ochrony lasów, zwłaszcza lasów i ekosystemów leśnych stanowiących naturalne fragmenty rodzimej przyrody lub lasów szczególnie cennych ze względu na: a) zachowanie różnorodności przyrodniczej, b) zachowanie leśnych zasobów genetycznych, c) walory krajobrazowe, d) potrzeby nauki; 3) ochrony gleb i terenów szczególnie narażonych na zanieczyszczenie lub uszkodzenie oraz o specjalnym znaczeniu społecznym; 4) ochrony wód powierzchniowych i głębinowych, retencji zlewni, w szczególności na obszarach wododziałów i na obszarach zasilania zbiorników wód podziemnych; 5) produkcji, na zasadzie racjonalnej gospodarki, drewna oraz surowców i produktów ubocznego użytkowania lasu.

Gospodarka leśna jest, a gdzie wszystkie pozostałe punkty tego rozdziału? Co ważne i warto to wiedzieć, nie wycinanie drzew w lesie mieści się w gospodarce leśnej. Kolejny raz przypominam, że nie ma ochrony przez gospodarkę leśną, rozumianą jako wycinka i nasadzenia, nie jest to żaden proces związany z zachowaniem trwałości lasu. Gospodarka leśna (rozumiana jako wycinka i nasadzenia), to gospodarka leśna, a ochrona, to ochrona. Zagadnienia biegunowo odległe. Już w trakcie chybionych spotkań – „las o wiodącej funkcji społecznej”, bez wielkiej czujności odczytaliśmy prawdziwe intencje korporacji „Lasy Państwowe”, zmierzające do NEGOCJACJI. W ogóle na negocjacje nie było NGO-sów zgody. O czym wiedzieli prowadzący spotkania, a mimo to zmierzali do wynegocjowania wspólnego stanowiska, co było w oczywisty sposób niemożliwe. Wspólne stanowisko dla leśników, to ich stanowisko. Tak ma być najwyraźniej w tym procesie. Zatem ciąg dalszy czegoś, co można nazwać farsą. Inaczej mówiąc wykombinowali, że będziemy sobie rozmawiać miło i spacerować, a oni dalej będą robić to co robili. Sami widzicie, że zmiana władzy nic nie zmieniła i nie ma mowy o reformie LP. Z naszych nie wytężonych obserwacji wynika, że działania tej korporacji ukierunkowane są na:• Zachowanie swojego status-quo, czyli żadnych reform.• Wszelkie rozmowy i działania mają na celu odwlekanie wszelkich zmian na wielkie nigdy, choć pod pozorem chęci zmian. • Ocieplanie wizerunku, tu ochronimy „ździebełko” i to ogłosimy przy pomocy ładnej pani leśnik i miłego leśnika w mediach, a poza rozgłosem wyrąbiemy cały las. Zadajmy pytanie leśnikom w tym miejscu, czemu muszą ocieplać swój wizerunek? Strażacy nie muszą i każdy ma szacunek do ich pracy. Tymczasem leśnika nikt nie lubi – dlaczego? Każdy, kto zagląda do lasu nie zadaje sobie tego pytania. Skoro las społeczny, to gdzie są konkrety?• Ochrona zamiast wycinki. Za mało wycięli?• Przeprowadzenie prawdziwej i szczegółowej inwentaryzacji przyrodniczej i określenie jak chronić i co chronić w sposób szczególny.• Konsultacje z NGO-sami, ze stroną społeczną w kwestii uwag do działań ochronnych. Oczywiście póki są korporacją, utrzymującą się z wycinki lasów, nie będzie mowy o realnej ochronie. Zaś 100 rezerwatów na nieprawdziwe 100 lecie, to jakaś kpina i resztka z „pańskiego stołu”. PGL „Lasy Państwowe” od 1991 roku są korporacją nastawioną na wynik finansowy, bo 94 % ich przychodów to wycinka lasów!!!!

Poniżej pismo, które dziś do NG zostanie wysłane:„Fidelis Siluas”Nadleśnictwo Gdańsk z siedzibą w Gdyni ul. Morska 200, 81-006 Gdynia Szanowni Państwo Trójmiejski Park Krajobrazowy. „las o wiodącej funkcji społecznej”. Ten zbitek słów nie jest dostatecznie zrozumiały dla mnie oraz osób zaangażowanych w działania Fundacji „Fidelis Siluas”, jak i dla osób związanych z naszym protestem. Można to rozumieć, na co wskazuje zwłaszcza słowo „wiodącej” (tzn. czy inne funkcje też są?), jako kolejną próbę lansowania upadłej już, jedynie kiedyś teoretycznie obiecującej, jednak w ciągu kilkudziesięciu lat praktyki gospodarki leśnej stopniowo i na zawsze rozczarowującej teorii i opowieści nauk leśnych o „lesie wielofunkcyjnym”, który to las w takiej wizji rzekomo zaspokoi wszystkie ludzkie potrzeby na danym obszarze. Ta idea jak i teoria się w praktyce zdecydowanie zdewaluowały i nie sprawdziły, co wyeksponowały szerszym gremiom kolejne publikacje naukowe, w tym autorstwa naukowców nauk leśnych. Jej lansowanie, w naszym rozumieniu, tutaj na tym forum dyskusji o przyszłości lasów TPK, jest – delikatnie mówiąc – kpiną z intelektu i wiedzy części tych dyskusji (nadchodzących) uczestników.Proszę zatem jasno i jednoznacznie o wyjaśnienie dla naszego szacownego audytorium, co wg Państwa oznacza określenie: „las o wiodącej funkcji społecznej”? A zwłaszcza o to, jak rozumieją Państwo słowo „WIODĄCEJ” ? Czy mamy rozumieć, że po dotychczasowych fatalnych i niszczących nasz cenny las praktykach nazywanych przez państwa „zabiegami gospodarczymi”, zamierzacie (Nadleśnictwo Gdańsk) nadal prowadzić w TPK jakiekolwiek wycinki?! Nie ma na taki scenariusz naszej zgody. Szkoda Państwa czasu, ale przede wszystkich szkoda publicznych środków przeznaczanych na para/dyskusje, które niewiele wniosą. Nie ma z naszej strony zgody na rozpoczęcie dyskusji w formule li tylko ograniczenia dalszej eksploatacji tego cennego i dostatecznie już zdewastowanego parku krajobrazowego. Żądamy CAŁKOWITEGO ZAPRZESTANIA TYCH WYCINEK. Ponadto – w imię oszczędności wspólnych państwowych pieniędzy – domagamy się redukcji poziomu zatrudnienia w strukturach zarządzających lasami trójmiejskimi. To struktury Z NASZEGO NADANIA , a konkretnie RDLP w Gdańsku, Nadl. Gdańsk, Nadl. Wejherowo. Żądamy sprowadzenia tej dyskusji do tematyki li tylko stosowania cięć incydentalnych (jako jedynych dopuszczalnych), związanych z minimalizacją zagrożenia bezpieczeństwa odwiedzających TPK osób w sytuacjach probabilistycznych (tj. będących skutkami zdarzeń losowych). Pragnę w tym miejscu przypomnieć, że z powodu działalności PGL „Lasy Państwowe” spontanicznie wzrasta liczba protestów i jest ich obecnie w Polsce ponad 500. Mam zatem nadzieję, że PGL LP jako instytucja powołana do pracy na rzecz społeczeństwa, przygotuje stosowne mapy i dokumentację precyzyjnie określając zakres działań a na rzecz ochrony środowiska i przyrody TPK (nie mylić z OCHRONĄ LASU hodowlanego, gospodarczego!). Nie jest bowiem naszą intencją prowadzenie negocjacji z LP na temat ilości pozyskiwanego drewna, bo las społeczny, to nie las gospodarczy. TPK jest modelowym przykładem meta-ekosystemu, do którego pasuje wskazana w Ustawie o lasach z 1991 r. ochrona krajobrazu, gleby, wody i szerzej przyrody ojczystej. W odniesieniu do niechlubnej przeszłości i działań Nadleśnictwa Gdańsk, głęboko sprzecznych z oczekiwaniami społecznymi, spodziewamy się obecnie całego szeregu działań, ale przede wszystkim zaniechań, mających na celu rzeczywistą, a nie pudrowaną ochronę walorów tego terenu. W świetle dotychczasowych prac naszego ruchu, a potem fundacji (ponad 10 lat) nie mamy wątpliwości, że oczekiwania społeczne lokalnych społeczności są Państwu dobrze znane. Rzecz w szczegółowych opracowaniach przyrodniczych, formalnych. Zebraniu uwag związanych z koniecznym przywróceniem miejsc niezrozumiałych inwestycji infrastruktury drogowej i dzikiej melioracji oraz sposobu naprawy takich. Oczekujemy sporządzenia przez państwa stosownej kompetentnej dokumentacji, z którą z uwagą się zapoznamy i ewentualnie wniesiemy uwagi. Nie rozumiemy ponadto, dlaczego ustalono procedowanie dla części lasu w sąsiedztwie miast Gdańsk, Sopot i Gdynia. W obrębie TPK mieszka blisko 1,5 miliona mieszkańców i nie są to tylko mieszkańcy Trójmiasta. Proszę się wysilić – TPK to także tzw. „Małe Trójmiasto” tj. miasta Rumia, Reda i Wejherowo, w obrębie granic których znajdują się cenne, nie tylko lokalnie obszary, jeszcze nie objęte ochroną (przed Państwa działalnością, niestety). Przykład od blisko 50 lat projektowanego rezerwatu „Dolina Zagórskiej Strugi” nie mogącego powstać z powodu sprzeciwu zarządcy terenu (tak, to Lasy Państwowe właśnie), a naszego pracownika (proszę się do tego przyzwyczajać, bo to prawda), to przykład jeden z kilku z obszarów Pn części Trójmiejskiego PK.

Sławomir Zieliński

Kopiuj/Wklej z FaceBooka......

https://radio357.pl/.../rozmowy.../odcinek/499468/... to nagranie z końca lipca br., odsłuchałem dopiero wczoraj (tj. 11 XII 2024r.) dzięki uporządkowaniu 🙂Brunon Wołosz ... pozdrawiam Panią Ewę Koch i Radio 357, a także Paweł Średziński, skądinąd ojca chrzestnego wydarzenia 🙂

... a w nim m.in. wspomnienie mojego wspaniałego nauczyciela prof. Romana Andrzejewskiego......

Sławomir Zieliński

W dniu 1 XII 2024 r. wybraliśmy się nad Wisłę - w nasz ulubiony rejon w okolicy Wiosła Małego i Wiosła Dużego. To przepiękne tereny eksplorowane naukowo już na początku XX wieku, m.in. przez przyrodników z ośrodka poznańskiego - dr. Feliksa Krawca i prof. Adama Wodziczkę. Jednym z efektów ich i późniejszych prac poznawczych było utworzenie na zboczu doliny Wisły dwóch rezerwatów przyrody chroniących m.in. roślinność kserotermiczną (ciepłolubną).

W naszej wycieczce wzięły udział osoby powiązane formalnie lub sympatyzujące z Fundacją Fidelis Siluas oraz Wschodniopomorskim Kołem Terenowym Klubu Przyrodników (Iwonka Zielińska, Danka Czachor, Ola Sabatowska, Marcin S. Wilga, Michał Kochańczyk, Brunon Wołosz, Marceli Wołosz, Sławek Zieliński). A także przesympatyczna suczka Akamia.

Poniżej fotorelacja. Starałem się zachować chronologię czasową spaceru. Zdjęcia autorstwa: Michała Kochańczyka (MK), Marcina S. Wilgi (MSW) i Sławka Zielińskiego (SZ). Enigmatyczne (z biegu i bez konsultacji 🙂 ) opisy zdjęć autorstwa SZ. Jest okazja do porównań ducha i sposobu dokumentacji przyrodniczej przez 3 fotografów. 🙂

Miłych wrażeń.

"Siódemką" do Wioseł 🙂 /// MSW /// Taki poszarpany to chyba Altocumulus (piętro średnie)
Ciężka zagadka, może przed Subkowymi 🙂 /// MSW
W ciemno, i chyba bez pomyłki - Rudno /// MSW
Minęli Rudno, są wiatraki (w stronę Pelplina) /// MSW
Przed Gniewem, albo Lignowy, albo Szprudowo /// MSW
Ola, Iwonka, Marcin, Danka, Akamia, Michał, Brunon, Marceli, parking /// SZ
Gwiazdy i meteor 🙂 /// SZ
Dziewczyny... /// MSW
Misiek /// MSW
Misiek /// SZ
Ola, Danka /// SZ
Iwonka, Akamia, Brunon, Marceli /// MSW
Dolina Wisły, w tle celuloza Kwidzyn /// MSW
Celuloza Kwidzyn /// MSW
Dolina Wisły - ujęcie "pod prąd" (w stronę Nowego) /// SZ

Dolina Wisły z wieży widokowej w stronę Pn-W /// MK
Wisła, niski stan wody /// MK
Dolina Wisły w stronę Pd /// MK
Łachy wiślane /// SZ
Wisła... /// SZ
Na wieży, Iwonka, Ola /// MSW
Będzie na słodko 🙂 /// MSW
Czapka z Nepalu ? /// SZ
Bo wiesz, Dana, Borsuki życie znają 🙂 /// SZ
Rodzinnie /// SZ
Ksylobiontyczne Fungi 🙂 /// MSW
Trzy Gracje 🙂 /// SZ
Media 🙂 /// SZ
Gracje i media /// SZ
Do Wiosła Dużego /// SZ
Są też płaty zbiorowisk welonowych /// SZ
Grudzień, a kwitnie... jakiś jastrzębiec ? /// SZ
To już prawie Wiosło Duże /// SZ
My, tu i teraz /// MK
Dajemy radę /// MK
A Marcin swoje 🙂 /// SZ
Przecinamy starorzecze /// MSW
Bardzo mało wody w starorzeczu /// SZ
A u Michała jakoś tej wody więcej 🙂 /// MK
A u Marcina też wody mało 🙂 /// MSW
Błoto /// SZ
Błoto /// MSW
Dno doliny w stronę Pn /// SZ
Dno doliny w stronę Pd /// SZ
Dysputy przyrodnicze /// SZ
Marcin /// MK
Marcin /// MK
Danka /// MK
Danka /// MK
Iwonka /// MK
Sławek /// MK
Na główce, my, z traworośli /// MK
Było dobre światło /// MK
Buszujący w trawach /// MK
Luz Marcina 🙂 /// MK
Zobacz, tak się to robi 🙂 /// MK
Pocztóweczka /// MSW
A tu obrazek na ścianę /// MSW
I w stronę Pn /// MSW
I "pod prąd" na Pd /// MSW
Bajkowo /// MSW
Ola, co tam trzymasz? 🙂 /// MSW
Szefowa Koła /// MSW
Szefowa Kadr /// MSW
Łabędzie i rozmyte Nowe /// MSW
Przyroda ma w sobie "to coś". Widzą to tylko niektórzy. /// MSW
Z miejsca mojego Taty w stronę Pn /// SZ
Z dedykacją dla tragicznie zmarłego Polka Grasia - często tu bywał /// SZ
Wisła Miśka /// SZ
Wisła Iwonki (nad ścieżką bobrów) /// SZ
Oto i ścieżka... /// SZ
Wisła Marcina /// SZ
W oczekiwaniu na przeprawę 🙂 /// SZ
Mistrz pierwszego planu 🙂 /// SZ
Widzę bobra? 🙂 /// SZ
Wieża /// MK
Wieża /// SZ
Podziwianie przyrody z blaszanych puszek /// SZ
Wędrując... /// SZ
Bardzo uwodnione owocniki /// MK
Akamia /// SZ
Marceli /// SZ
Starszyzna 🙂 /// SZ
Guliwer w kraju krasnoludków 🙂 /// MK
W styczniu br. woda przelewała się przez żerdzie... !!! /// SZ
A Misiek nieco dalej badał głębokość starorzecza 🙂 /// SZ
W stronę Widlic /// SZ
A tu w stronę Wiosła Dużego /// SZ
Prawie jak w Kamerunie 🙂 /// SZ
Wiosło Małe, dom Państwa Ostrowskich (kiedyś) /// MK
Piękne miejsce, piękne wspomnienia, ulotność życia /// MK
Pamiątki /// MSW
Powidoki /// MSW
Garść wspomnień /// SZ
Małe Wiosło /// SZ
Małe Wiosło /// MSW
Kapliczka /// MSW
Misiek /// SZ
Czas się tutaj zatrzymał /// SZ
Sprawdź, kim był Gottlieb Schmidt /// SZ
Brunon - producent masła? 🙂 /// SZ
Marcin na sołtysa Widlic? 🙂 /// SZ
Powroty, Mała Karczma, kiedyś np. poczta /// MSW
W drodze do domu... /// MSW

Sławomir Zieliński (SZ)

Przycytuję Pawła Pawlaczyka, co się tutaj nieczęsto zdarza. To Jego informacja była inspiracją napisania tej krótkiej notatki. Przy okazji - pozdrawiam Cię Pawle.

I zapraszam Chętne/Chętnych do zapisania się na listę wiadomości Klubu Przyrodników - adres e-mail jak niżej.

Wyróżnienie fragmentu cytacji Pawła, finezyjnego, nie powiem - SZ.

Źródło: wiadomoscikp@eko.org.pl [5 XII 2024r. Paweł Pawlaczyk]:

(...) Według informacji podanej przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska, 4 grudnia 2024 r. Regionalni Dyrektorzy Ochrony Środowiska wydali zarządzenia ustanawiające w Polsce 53 nowe rezerwaty przyrody o łącznej powierzchni ponad 3 400 ha. W rzeczywistości na stronach internetowych Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska podano wczoraj informacje o uznaniu 44 rezerwatów.

Są to obiekty zaproponowane przez Lasy Państwowe w ramach akcji 100 rezerwatów na 100-lecie LP – zaproponowania ochrony tych skrawków przyrody, które przetrwały 100  letnią historię Lasów Państwowych (...).

RDOŚ w Gdańsku: Olszowe Źródliska, Siwe Bagno, Sowie Torfowiska, Okuniewo, Jezioro Sosnówek, Jezioro Żabionek, Nożyńskie Mszary, Pyszne Torfy.

Poniżej komentarz SZ

Dolina Mirachowskiej Strugi fot. SZ, lata 90. ubiegłego wieku

  1. Posłużyłem się przykładem wschodniopomorskim, gdyż "koszula najbliższa ciału".
  2. Podzielam zdanie części przyrodników i aktywistów ekologicznych z naszego regionu, i pewnie także z innych obszarów Polski, że nie mamy do czynienia ze 100-leciem PGL Lasy Państwowe, lecz z 33-leciem - to czas jaki upłynął od wprowadzenia w życie uwłaszczającej leśników z PGLLP na dobrach narodowych Ustawy z dnia 28 września o lasach.
  3. Ja się całe życie uczę 🙂 - z ww przykładu regionu gdańskiego wynika, że LP czczą swoje "100-lecie" ustanowionymi rezerwatami jeziornymi lub innymi mokradłowymi (torfowiska, źródliska, itp.). .....
  4. ... czyli takimi, gdzie gdyby wjechał harvester czy wszedł pilarz z pilarką, to ponad wszelką wątpliwość by tam już na zawsze jeden z drugim pozostał.
  5. Ilustruję ten materiał jw fotką wykonaną przez siebie samego mniej więcej w tym czasie, w którym wprowadzono w życie wspomnianą ww Ustawę. To projektowany od ponad 30 lat rezerwat przyrody "Dolina Mirachowskiej Strugi". Chyba najlepiej i najwszechstronniej naukowo opracowany teren z proponowanych do ochrony rezerwatowej w naszym regionie.
  6. Ten projektowany rezerwat zawiera się w granicach projektowanego Kaszubskiego Parku Narodowego.
  7. Zdecydowana większość tego leśnego refugium fragmentu zbocza doliny Łeby podlega administracyjnie pod Lasy Państwowe...
  8. ... i co? .... i nic...
  9. ... nie ma to jak "las w jeziorze"...
  10. ... póki co jednak, w jeziorze jeszcze nie tną ...
  11. ... ale, kto wie .... czym nas jeszcze zaskoczą rzekomo obecnie reformowane Lasy Państwowe ?

PS. polecam przy okazji tematycznie zerknięcie na

https://kp.org.pl/pl/rezerwaty-przyrody-czas-na-comeback/projektowane-i-proponowane-rezerwaty/wojewodztwo-pomorskie-morze ...

...i pozdrawiam drugi filar Klubu Przyrodników, Kolegę Andrzeja Jermaczka, koordynującego od dziewięciu już lat jw akcję Klubu w województwie pomorskim.

Sławomir Zieliński

W dniu 27 XI 2024r., reagując na konkretną terenową sugestię naszego Przyjaciela i aktywisty ekologicznego Inicjatywy Dzikie Karpaty Pawła Szutowicza, przeszliśmy się po lesie w okolicy gdyńskiej dzielnicy Grabówek. Przeszliśmy się, tj. Brunon Wołosz, Marceli Wołosz, suczka Akamia i piszący te słowa, po obszarze oddziałów 259, 260 leśn. Zwierzyniec, Nadl. Gdańsk i okolicy w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym.

I co? I ciągle to samo... tj. w lesie bez zmian. Tną. Jedno jest natomiast aż za nadto symptomatyczne, i do dostrzeżenia "tego czegoś" nie potrzeba wykształcenia leśnego. I to się dzieje w Trójmiejskim PK nie tylko tu - dzieje się powszechnie. Tzw. rębnie z grupy IV, np. IVd i ponadto inne "niższego sortu (z grupy rębni częściowych i gniazdowych II i III), "pogłaskane" ideologią rzekomo najbardziej "proekologicznej" i ponoć zajebiście pro-przyrodniczej rębni tzw. przerębowej nr V, przybierają niespodziewanie (w "realu") formułę rębni nr I - tj. zupełnej. Formułę najbardziej szkodliwego przyrodniczo sposobu hodowli i zagospodarowania lasu. Na takim terenie (peryglacjalnego "bad landu"), unikatowego w skali Europy, a i świata. Ważnego przyrodniczo, krajobrazowo i społecznie. PGL Lasy Państwowe się po prostu proszą o zawiadomienie do prokuratury.

Na tej konkretnej powierzchni postępowanie LP szczególnie irytuje: dominacja siedlisk buczyn (kwaśnej i żyznej), gleby wyjątkowo podatne na erozję (z grupy gleb rdzawych i brunatnych), bardzo urozmaicona konfiguracja terenu - duże różnice wysokości względnych, mocne nachylenia pagórów morenowych itd.

Zapraszam do przejrzenia fotorelacji.... autor zdjęć: S. Zieliński

oddz. 259 l. Zwierzyniec Marceli, Brunon
mszyste i stromiznowe fragmenty siedlisk lasów liściastych
nieco bardziej dojrzała sosna (Pinus sylvestris) i już mamy czerwonolistowego ksylobiontycznego czyrenia sosnowego Phellinius pini
Phellinius pini, bliżej...
Czy to jest drzewo tzw. biocenotyczne? i owszem - bardzo nietypowa struktura kory tego pięknego buka
Tak, ścięcie tego z kolei buka to tajemnica administratora... pewnie to drzewo "czemuś zagrażało" ... i nadjechał bohaterski leśnik z pędzlem i pomarańczową farbą, a potem ZUL-owiec z pilarką, a że drzewo biocenotyczne było, to ch.. ,,,,, no i ten zapis o drzewach biocenotycznych w Programie ochrony przyrody dla Nadleśnictwa Gdańsk - to kolejny ch.. (można ignorować)
i się zaczęło.... z prawej od Marcelego nasadzenia modrzewia (gatunek obcy dla Pomorza Gdańskiego), z lewej strony Brunona - protekcja sosny zwyczajnej, na siedliskach buczyny !!! (zwłaszcza żyznej)
coraz bliżej....
nieważne, czy to nasadzenie czy odnowienie naturalne - przecież to siedlisko buczyny.... i sosna w długiej skali czasu je po prostu zdegraduje !!!!!!!!!
wstęp do rębni nr VI... ściemnieniowej
ta rębnia polega na....
i na....
ponadto na tym... z naciskiem na modrzewia (z lewej) i sosnę (w środku) - a za 100 lat będzie gadka, że zdegradowano siedlisko i nie są to lasy naturalne.... a kto zdegradował? Niemiec? 🙂
Akamia
Akamia
Akamia - kocham ją 🙂
ewaluacja... modrzew, sosna.... siedliska buczyn.... kto tu i na podstawie jakiej wiedzy "gospodaruje" ???
ta "dwójka" ... a gdzie był leśniczy? klepnął to? no to jest dowód....
rębnia VI
rębnia VI
greenwashing
w szerszej perspektywie....
dwójka...do wycięcia
to też jest drzewo biocenotyczne, do wycięcia
dwójka z zagłębieniem między-pniowym wypełnionym wodą. do wycięcia
Trójka .... do wycięcia
Buk dziuplasty - do wycięcia
Dwójka.... do wycięcia
Brunon, buk, Marceli
zaczątek dziupli w odziomku buka.... do ścięcia
Dwójka, zaczątek dziupli szczelinowej, Marceli....
a z drugiej strony zaczątek dziupli odziomkowej po uciętym kiedyś pniu-odnodze.... do ścięcia
Buk dziuplasty... do ścięcia
cud? (nie do ścięcia)
tego samego dnia, później, ./.... Park Oliwski, w przemiłej kafejce obok Pałacu Opatów
Park Oliwski, Krzyżówka, samica, żeruje....
Park Oliwski, Krzyżówki, parka, żerują....
Buk, takich w TPK raczej nie ma, Park Oliwski
Potok Oliwski w Parku Oliwskim
Czas kończyć, Park Oliwski - okolice godziny 16-tej

Sławomir Zieliński

Materiał przedstawiony poniżej, tj. skany:

tematycznej informacji pióra Lubomiry Jankowskiej ze Słownika Polskich Towarzystw Naukowych (Tom. II, część I, Ossolineum PAN Biblioteka w Warszawie, 1990r.) nt. Towarzystwa Przyrodniczego (TP)

oraz

artykułu pióra Marcina Ręczmina pt. "Ukradziony pomnik. Obyczaje. Gdańsk nie szanuje własnej historii." i "zajawki" pióra Marka Wąsa pt.: "Głaz Gralatha i my z PRL" - obydwa teksty z Gazety Wyborczej 1 września 2000r.

to tylko mój tutaj "techniczny" przyczynek do przypomnienia, może zapoczątkowania wreszcie dyskusji stosownych i kompetentnych gdańskich gremiów opiniotwórczych i decyzyjnych w sprawie reaktywacji Muzeum Przyrodniczego, które było jednym z największych i ponadto modelowych osiągnięć światowej sławy TP... Tak. Towarzystwa Przyrodniczego z tego miasta. Z Gdańska właśnie. Wielokrotnie w "najnowszej" historii o tym pisano, wzmiankowano. Pisali i wzmiankowali m.in. Marcin S. Wilga i piszący te słowa. Co więcej idea i sposób działań TP stał się inspiracją dla wielu pro-środowiskowych gremiów do podejmowania obserwacji i badań przyrodniczych i pokrewnych, organizacji poznawczych wycieczek terenowych w różne miejsca Pomorza Gdańskiego, publikacji o przyrodzie, przeprowadzania cyklicznych tematycznych konkursów, spotkań, zakładania sekcji przyrodniczych w szkołach ... itd. Warto byłoby, aby władze Gdańska, uczelnie tego miasta i inne światłe instytucje przypomniały sobie o tym "zapomnianym regionalnym skarbie". Przypomnę: Towarzystwo Przyrodnicze było unikatem w skali światowej. No i aby te światłe gremia podjęły stosowne działania dla reaktywacji TP i Muzeum Przyrodniczego. W "dawnych" czasach Muzeum to mieściło się w Zielonej Bramie. Poszerzamy wiedzę! Zapraszam do lektury - skany poniżej.

Dziękuję Pawłowi Szutowiczowi, Marcinowi S. Wildze i Brunonowi Wołoszowi za inspirację wystawienia wreszcie tego materiału. Miłej lektury.

pierwotna wersja tytułu: Usłyszałem w Radiu TOK FM

Marcin S. Wilga

uwaga administratora strony: artykuł pochodzi z archiwum Marcina; napisany został na początku XXI w. i nie był nigdzie publikowany; ujrzał światło dzienne po wielu latach, bo Borsuki czasami robią porządki. 🙂

W Radiu Tok FM usłyszałem, że "zdrowie jest wartością społeczną". W uzasadnieniu tej tezy znalazła się także i taka myśl: "zdrowe społeczeństwo, to mniejsze obciążenie finansowe dla państwa". Wymieniono też i inne towarzyszące tej tezie hasła: szczęście ludzkie, zadowolenie, satysfakcja z życia itd. Zatem zdrowie powinno należeć do priorytetów, którymi zajmuje się nowoczesne, demokratyczne państwo.

Naukowcy od dawna badają m. in. długowieczność społeczeństwa polskiego i porównują ją z długowiecznością społeczeństw Europy Zachodniej. Okazuje się, że Polacy żyją średnio o 8 lat krócej niż mieszkańcy tamtego regionu. Co jest tego powodem, to pytanie, które nurtuje specjalistów opieki zdrowotnej, psychologów i socjologów. W badaniach wymienia się kilka czynników: złe odżywianie ("zły" cholesterol = ryzyko choroby wieńcowej, zabójcze rodniki = ryzyko miażdżycy), niższy poziom opieki zdrowotnej, zanieczyszczenie i zniszczenie środowiska itp. Badania te wykazały, że wymienione czynniki jedynie w ok. 20% wpływają na naszą kondycję zdrowotną, co przekłada się w takim samym stopniu na przeciętną długość życia (dane te pochodzą z British Medical Journal). Prawdopodobnie znacznie większą rolę odgrywa styl życia, warunki psychospołeczne oraz dieta i palenie tytoniu. Tytoń od dekady przestał być reklamowany, a w miejscach publicznych zabrania się jego palenie. Panuje moda na zdrowsze posiłki, powszechne jest promowanie potraw z warzyw i owoców. Pozostaje zatem problem zdrowego stylu życia. Zajmujący się tym specjaliści wskazują na negatywne zjawiska mobbingu, stalkingu i ogólnie stresu. Przy czym stres na niskim poziomie może działać pozytywnie, gorzej jeśli jego nadmiar powoduje problemy natury zdrowia psychicznego. Gdańsk i Pomorze Gdańskie przodują w kraju jeśli chodzi o choroby psychiczne ( Moritz 2012).

Badania wykazały, że panaceum na ów stres może być szeroko rozumiana rekreacja w środowisku przyrodniczym (spacery, fotografowanie przyrody, malowanie krajobrazów, zbieranie grzybów itp.) oraz uprawianie sportu: biegi, biegi na orientację, kolarstwo itd. Wspaniałym terenem do uprawiania tych dyscyplin sportowych jest obszar lasu, gdzie powietrze jest mniej zanieczyszczone w porównaniu z obszarem miasta. Przebywanie w lesie stanowi także swoistą formę uprawiania kultury (tak, jak chodzenie do teatru i odwiedzanie muzeów), a świadome poznawanie ojczystej przyrody jest przejawem patriotyzmu.

W Gdańsku takim doskonałym plenerem dla artystów oraz miejscem rekreacji i uprawiania sportu były Lasy Oliwskie. Niestety, zwłaszcza po utworzeniu w 1995 r. Kompleksu Promocyjnego Lasów Oliwsko-Darżlubskich teren ten powoli zaczął tracić swoje walory dla wspomnianych form odpoczynku. Było to następstwo intensywnej wycinki drzewostanów w wyniku podniesienia etatu rębnego oraz obniżenia wieku rębności, wprowadzonych przez Nadleśnictwo Gdańsk. Wycince drzewostanów towarzyszyło niszczenie leśnych duktów i ścieżek dydaktycznych (i naprawianie ich przy pomocy śmieci, gruzu itp.) oraz zapoczątkowanie procesów erozyjnych na zboczach oliwskich dolin polodowcowych. Zjawisko to opisali w krytycznych artykułach i listach mieszkańcy Gdańska, Kazimierz Danowski (1987), Lech Dubowik (1999), Maciej Jagodziński (2004) i inni.

Przed laty na obszarze TPK osuszano leśne torfowiska i inne mokradła. Spowodowało to pewien deficyt wody. Obecnie, dla zahamowania tego niekorzystnego zjawiska, wprowadza się tzw. małą retencję, przywraca dawne tereny zalewowe potoków itp. Warto zauważyć, że w 2001 r. podczas powodzi obszar Oliwy ocalał od zalania. Inaczej było we Wrzeszczu i śródmieściu Gdańska. Należy to tłumaczyć faktem wylesienia części strefy krawędziowej Wysoczyzny Gdańskiej w zalanych rejonach i zabudowaniu jej osiedlami mieszkaniowymi. Oliwa dzięki obecności obszaru zalesionego, który pochłonął znaczną część wód opadowych, nie została podtopiona. Nie powinno to dziwić, bowiem dane dotyczące erozji wodnej różnych obszarów, wskazują na lasy jako miejsca o najwyższym stopniu retencyjności, i tym samym najmniejszej erozji wodnej; najmniejszą retencyjność wykazują obszary miejskie – za mało zieleni, za dużo betonu. Jednak wspomniane lasy muszą być w miarę naturalne: o nie wydeptanej przez ludzi ściółce, braku zaczątków erozji na zboczach, zawierające starodrzewy i liczny leżący posusz, bogatą florę runa oraz mnogość organizmów epifitycznych (mchy na pniach drzew, nadrzewne porosty) itp. Niestety, tych wszystkich wymogów obecnie Lasy Oliwskie już nie spełniają. A intensywna wycinka może spowodować, że kolejna powódź wskutek wystąpienia opadów nawalnych nie ominie także Oliwy.

Innym mankamentem wprowadzenia intensywnej gospodarki leśnej jest proces tzw. wulgaryzacji gatunków roślin, grzybów i zwierząt. Bowiem gospodarka ta wg prof. dr. hab. Jacka Herbicha z Uniwersytetu Gdańskiego "niedostatecznie uwzględnia ochronę przyrody, prowadząc do zaniku rzadkich oraz przyrodniczo cennych zbiorowisk, a także stanowisk roślin, zwierząt i grzybów, ubożenia oraz zniekształcania flory i fauny" (Przewoźniak 2001). Warto pamiętać, że obszar Lasów Oliwskich, położony w strefie krawędziowej Wysoczyzny Gdańskiej, posiada unikatową w skali świata budowę geomorfologiczną (peryglacjalny bad land). Polodowcowe doliny są płaskodenne i mają strome zbocza, co jest następstwem panowania wiecznej zmarzliny w okresie ustępowania lądolodu skandynawskiego już od ok. 13,5 tys. lat temu. Bogata rzeźba terenu sprzyja powstawaniu przeróżnych mikrosiedlisk o odmiennych warunkach topoklimatycznych, co skutkuje dużą różnorodnością biologiczną, sukcesywnie redukowaną przez obecną gospodarkę leśną. Na obszarze Lasów Oliwskich spotykamy jeszcze szereg gatunków rzadkich, pod ochroną prawną, mających charakter organizmów o górsko-podgórskim typie zasięgu. Wiele z nich reprezentuje gatunki wpisane na czerwoną listę roślin i grzybów Polski oraz Pomorza Gdańskiego (m.in. Wojewoda i Ławrynowicz 2006, Markowski i Buliński 2004).

Autora szczególnie interesuje ekologia grzybów wielkoowocnikowych regionu gdańskiego, stąd przy okazji zajął się problematyką ochrony tych organizmów. Otóż badania macromycetes wykazały obecność 738 gatunków w Lasach Oliwskich (grudzień 2014 r., Wilga i Wantoch-Rekowski 1995-2014)1. Dla porównania w Parku Narodowym Bory Tucholskie odnotowano nieco ponad 400 gatunków, podobnie w Słowińskim Parku Narodowym. W Dolinie Zielonej, w której przeprowadzono w 2014 r. intensywny wyrąb, znaleziono 204 gatunki macromycetes (Wilga 2004). W sąsiedniej dolinie – Samborowie w latach 90. odnaleziono 154 gatunki (Wilga i in. 1998); obecnie liczba ta jest co najmniej dwa razy większa. Tak duża różnorodność gatunkowa mykobioty w obu dolinach została zauważona przez autorów opracowania pt. "Studia przyrodniczo-krajobrazowe województwa pomorskiego", którzy proponowali utworzenie w tym miejscu rezerwatu przyrody (Czochański i Kistowski (red.) 2006). Niestety, pomysł ten nie doczekał się realizacji, podobnie jak postulat utworzenia rezerwatu przyrody w Dolinie Radości. Co więcej, proponowany do ochrony fragment cennej buczyny został doszczętnie ogołocony z okazów starych, dziuplastych, pozytywnie wpływających na różnorodność biologiczną Doliny Radości; zniszczona podczas zrębu i transportu droga – ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna, nie została naprawiona do tej pory.

Śledząc negatywne zjawiska, mające miejsce w Lasach Oliwskich, warto ocenić poziom i skuteczność ochrony tamtejszego środowiska przyrodniczego. Otóż instytucja powołana do sprawowania przyrodniczej pieczy nad Trójmiejskim Parkiem Krajobrazowym została obecnie odsunięta od tego zadania. Przy tworzeniu kolejnych planów urządzania lasów nie uwzględniono postulatów i uwag wnoszonych przez tę instytucję. Myślę o zarządzie TPK. Gorzej, że instytucja ta straciła samodzielność i została podporządkowana dyrekcji Parków Krajobrazowych w Słupsku (sprzyja to nie ochronie przyrody, lecz rozrostowi biurokracji). Co więcej, społeczne inicjatywy pracowników tej instytucji w latach 90. zostały oprotestowane przez byłego wojewódzkiego konserwatora przyrody. Zostało to skrytykowane przez profesora dr. hab. Wiesława Fałtynowicza, byłego kierownika Katedry Ekologii Roślin i Ochrony Przyrody, w liście do Gazety Morskiej (19 maja 1998 r.). Profesor pisze: (...) Od kilku lat obserwuję na gruncie zawodowym, z dużą satysfakcją pracę kilku osób z Zarządu Parków Krajobrazowych z formalnie nie istniejącej Pracowni Naukowej. Jestem pełen podziwu, że w tak trudnych warunkach, w jakich pracują, przy kłopotach finansowych i organizacyjnych, robią oni tak dużo dla ochrony i dokumentacji przyrody naszego regionu. Ich zapał do pracy i bezkompromisowość są godne naśladowania. Tymczasem jeden z nich (...) p. Sławomir Zieliński dostał od dyrektora Zarządu naganę. Jest to i zaskakujące, i oburzające. A przede wszystkim jest to kolejny przykład obecności ludzi zdecydowanie niekompetentnych na stanowiskach kierowniczych w instytucjach zajmujących się ochroną przyrody" (Fałtynowicz 1998)2.

Otóż deklaracje różnych lokalnych instytucji, że chronią przyrodę, nie mają sensu, bo zanim zacznie się coś chronić, tj. opracuje plan ochrony, trzeba przeprowadzić szczegółowe badania ekofizjograficzne (lekarz zanim zacznie nas leczyć musi postawić właściwą diagnozę, a nie odwrotnie). Wobec tego najpierw trzeba dowiedzieć się co należy ochronić, a potem jak to zrobić w oparciu o przyrodniczą wiedzę i przepisy prawne. A tego się powszechnie nie czyni, z wyjątkiem wybranych rezerwatów przyrody Pomorza Gdańskiego. Zatem deklaracje Nadleśnictwa Gdańsk w temacie ochrony przyrody, sprowadzają się prawie wyłącznie do ochrony drzewostanów, czyli przyszłego surowca drzewnego. Ochrona innych komponentów przyrody TPK nie przynosi zysku ekonomicznego, choć stanowi nakaz wg wielu aktów prawnych, chociażby Ustawy o Ochronie Przyrody, w części poświęconej parkom krajobrazowym. Ogólna myśl zawarta w tych dokumentach głosi, że podczas wykonywania zabiegów techniczno-leśnych w ramach gospodarki leśnej, należy uwzględnić ochronę przyrody. Jak dotąd jest to "wołanie na puszczy".

Marcin S. Wilga – "Borsuk"

Bibliografia

Czochański J., Kistowski M. (red.) 2006. Studia przyrodniczo-krajobrazowe województwa pomorskiego. Pomorskie Studia Regionalne, Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego, Gdańsk.

Moritz K. 2012. Srebrzysko urządza się na nowo. Portal Trójmiasto, 7 lutego.

Przewoźniak M. (red.) 2001. Materiały do monografii przyrodniczej Regionu Gdańskiego. Trójmiejski Park Krajobrazowy. Tom 6. Przyroda-Kultura-Krajobraz. Wyd. Gdańskie, Gdańsk.

Danowski K. 1987. Był las. Gwiazda Morza nr 10. Wyd. Archidiecezji Gdańskiej, Gdańsk.

Dubowik L. 1999. Nie wycinać w parku. [W:] 30 Dni – listy, nr 10(12).

Fałtynowicz W. 1998. Jestem zbulwersowany. [W:] Gazeta Morska, 19.05.1998 – listy.

Markowski R., Buliński M. 2004. Ginące i zagrożone rośliny naczyniowe Pomorza Gdańskiego. Endangered and threatened vascular plants of Gdańskie Pomerania. Acta Bot. Cassub. Monographiae, Gdańsk-Poznań.

Wilga M.S. , Fałtynowicz W., Buliński M. 1998. Ścieżki przyrodniczo-dydaktyczne w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. Dolina Samborowo. Wyd. Gdańskie, Gdańsk.

Wilga M. S. 2004. Grzyby wielkoowocnikowe (macromycetes) Doliny Zielonej (Lasy Oliwskie). The report on macromycetes in Zielona Valley (Oliwskie Forests). Przegl. Przyr. 15 (3-4): 3-18.

Wilga M.S., Wantoch-Rekowski M. (1995-2014). Grzyby wielkoowocnikowe (macromycetes) w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym, maszynopis.

Wojewoda W., Ławrynowicz M. 2006. Red list of the Macrofungi in Poland. Czerwona lista grzybów wielkoowocnikowych w Polsce. [W:] MIREK Z., ZARZYCKI K., WOJEWODA W., SZELĄG Z. (red.). Red list of plants and fungi in Poland. Czerwona lista roślin i grzybów Polski. W. Szafer Institute of Botany, Polish Academy of Sciences, Kraków: 53-70.

Jagodziński M. 2004. Lasy Oliwskie lasami eksploatacyjnymi czy ochronnymi? Mat. skierowany do lokalnej prasy w Gdańsku.

1 Obecnie liczba ta wynosi 820 gatunków

2 Następnie pod pretekstem reorganizacji Zarządu osoba ta została pozbawiona pracy w tej instytucji. Z osobistych kontaktów ze Sławomirem Zielińskim dowiedziałem się, że obronił z wyróżnieniem rozprawę doktorską i pracował w hurtowni leków jako magazynier. Obecnie prowadzi prywatną firmę budowlaną. W ten brutalny i bezmyślny sposób pozbywamy się mądrych i kompetentnych ludzi z sektora ochrony ojczystej przyrody – bulwersujące i przerażające.

Zarząd Parków Krajobrazowych w Gdańsku, ul. Polanki 51 - lata 90. ubiegłego wieku. W głębi pomieszczenia widać podstawę mikroskopu stereoskopowego. fot. S. Zieliński