Przeskocz do treści

Kocham lipy, ale nie w buczynach

Sławomir Zieliński

Z niemałym zdziwieniem przeczytałem artykuł w Kartuzy.info pt. : "W trosce o naturę i tradycję. Uczniowie z SP1 posadzili lipy nad jeziorem Klasztornym" pióra pani Redaktor Izabeli Szwerdfeger.

Z inicjatywy Nadleśnictwa Kartuzy pod patronatem pana Burmistrza Kartuz zadziało się wydarzenie, które - jak czytam w artykule - "połączyło działania proekologiczne z pielęgnowaniem lokalnych tradycji".

W miejsce wyciętych dość dojrzałych buków posadzono kilkadziesiąt lip.

źródło w nagłówku

OK - więc dlaczego się czepiam?

Zacznę od czynnika osobowego:

pan Burmistrz leśnikiem nie jest (tak przynajmniej czytam w mediach), wiedzieć tego co poniżej nie musi;

pani Redaktor leśnikiem nie jest (tak domniemywam) i też tego co poniżej wiedzieć nie musi;

leśnicy z Nadleśnictwa Kartuzy leśnikami są (tak domniemywam) i oni wiedzieć muszą, bo to ich praca oparta na wykształceniu kierunkowym...

...ale nie wiedzą...

Kontynuuję - czynnik merytoryczny:

to niech sobie poczytają (poniżej), bo może czegoś na wykładach z fitosocjologii nie dosłyszeli...

i piszę to bez specjalnych emocji, jedynie z wielkim smutkiem, że się takie rzeczy dzieją, bo nasadzenia lip w buczynach, tutaj zbiorowiska Galio odorati-Fagetum syn. Melico uniflorae-Fagetum to jest po prostu degradowanie tych wielce specyficznych siedlisk

źródło w nagłówku
źródło w nagłówku
źródło: Matuszkiewicz W.1982. Przewodnik do oznaczania zbiorowisk roślinnych Polski. PWN, Warszawa.

PODSUMOWANIE

  1. To przykro stwierdzić, ale ten pomysł i działania jest zamierzonym lub niezamierzonym mieszaniem ludziom w głowach.
  2. To przykre tym bardziej, że miesza się także ludziom bardzo młodym - tu zwłaszcza uczniom tej szkoły.
  3. O ile jest to pomysł i działanie niezamierzone, to świadczy li tylko o niekompetencji.
  4. O ile zamierzone, nie muszę pisać, o czym świadczy.
  5. Przytoczone jw skany literaturowe to są pozycje stricte z zakresu literatury STUDIÓW LEŚNYCH!
  6. Wybiorę się nad Jezioro Klasztorne by zerknąć, jak to służby leśne zadbały o tzw. martwe drewno; do roli recenzenta, zwłaszcza tej tematyki, jestem po prostu stworzony.

problem tu poruszony ma szerszy kontekst - nie tylko Nadleśnictwo Kartuzy "wyczynia" dziwne rzeczy, ponoć merytoryczne..... patrz np. tu:

O kształtowaniu regla dolnego na Pomorzu Gdańskim oraz o leśnikach i „reszcie świata”

REASUMUJĄC

Dla mnie tradycją Ziemi Kaszubskiej nie jest z pewnością nasadzanie drzew w lasach. W dodatku na niewłaściwych siedliskach. Jej elementem, są natomiast - najdłuższe w skali Europy - starania o powstanie Kaszubskiego Parku Narodowego. Proponuję na tym się skupić. Leśnikom też. Wizerunek PGL Lasy Państwowe jest zdecydowanie czym dużo mniej ważnym.